Izraelski wywiad przez lata przejmował kontrolę nad kamerami monitoringu ulicznego w Teheranie, co pozwoliło na śledzenie najwyższych rangą irańskich urzędników, w tym ajatollaha Alego Chameneiego. To właśnie dzięki tej operacji możliwe było przeprowadzenie śmiertelnego ataku, w którym zginął przywódca Iranu oraz wielu dowódców wojskowych - informuje "Financial Times", powołując się na izraelskie źródła wywiadowcze.

REKLAMA

  • Izrael zhakował kamery uliczne w Teheranie, by śledzić Alego Chameneiego i innych wysokich rangą irańskich urzędników.
  • Pozyskane nagrania umożliwiły przeprowadzenie skutecznego ataku na przywódcę Iranu.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Według ustaleń "Financial Times", izraelskie służby wywiadowcze przez kilka lat sukcesywnie hakowały niemal wszystkie kamery uliczne w Teheranie. Zaszyfrowane nagrania były przesyłane na serwery w Tel Awiwie, gdzie analizowano je w ramach szeroko zakrojonej operacji szpiegowskiej.

Jeden z izraelskich funkcjonariuszy przyznał, że dzięki zdobytym materiałom "znaliśmy Teheran tak, jak znamy Jerozolimę".

Szczególnie cenna okazała się kamera monitorująca okolice ulicy Pasteura, gdzie znajdują się kluczowe instytucje rządowe. To właśnie tam izraelski wywiad mógł obserwować codzienne rutyny ochroniarzy i kierowców irańskich oficjeli, co pozwoliło na stworzenie szczegółowego profilu ich zachowań.

Decydujący moment i wsparcie CIA

W dniu ataku Izrael miał zakłócić działanie wybranych wież telefonii komórkowej w pobliżu newralgicznego kompleksu, uniemożliwiając zespołowi ochrony Alego Chameneiego odebranie ewentualnych ostrzeżeń. Analiza zgromadzonych danych, a także poznanie codziennych zwyczajów ajatollaha i jego świty, pozwoliły izraelskim służbom - przy wsparciu amerykańskiej CIA - wybrać najlepszy moment na przeprowadzenie ataku.

Co działo się wcześniej?

Pięć dni przed rozpoczęciem ataków powietrznych na Izrael, co stało się w sobotę 28 lutego, premier Izraela Benjamin Netanjahu zadzwonił do prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i powiedział mu, że tego dnia Ali Chamenei spotka się jednocześnie z wieloma wysokiej rangi doradcami. Zasugerował mu, że jednym uderzeniem można zabić ich wszystkich.

Według serwisu Axios, który informuje o rozmowie telefonicznej między izraelskim premierem a amerykańskim prezydentem, właśnie to połączenie było punktem zwrotnym, który "uruchomił wojnę" i zmienił układ sił na Bliskim Wschodzie.

Trump, który już wcześniej rozważał uderzenie na Iran, wahał się co do terminu. Po telefonie od Netanjahu decyzja nabrała tempa. W ciągu dwóch miesięcy poprzedzających atak liderzy USA i Izraela spotkali się dwukrotnie i rozmawiali telefonicznie aż 15 razy, prowadząc intensywną koordynację działań.

Przygotowania i potwierdzenie danych wywiadowczych

Początkowo rozważano przeprowadzenie ataku tydzień wcześniej, jednak operację przesunięto ze względów operacyjnych, wywiadowczych oraz z powodu złej pogody. Po poniedziałkowej rozmowie Trump polecił CIA wstępnie potwierdzić dane wywiadowcze przekazane przez Izrael. Gdy agencja potwierdziła, że wszyscy kluczowi doradcy Chameneiego będą obecni na spotkaniu, przygotowania do ataku nabrały tempa.

W czwartek, tuż przed ostateczną decyzją, wysłannicy Trumpa - Steve Witkoff i Jared Kushner - przekazali prezydentowi, że negocjacje z Iranem nie przynoszą rezultatów. Trump usłyszał, że irańska strona nie jest skłonna do zawarcia porozumienia, które spełniłoby oczekiwania USA.

W piątek o godzinie 15:38 czasu wschodnioamerykańskiego prezydent USA wydał ostateczny rozkaz ataku na Iran. Zaledwie 11 godzin później amerykańskie bomby spadły na Teheran. Ajatollah Ali Chamenei, który rządził Iranem od 1989 roku, zginął, a świat stanął w obliczu nowego konfliktu na Bliskim Wschodzie.