W Iranie ruszył proces przekazania władzy po śmierci najwyższego przywódcy duchowo-politycznego, ajatollaha Alego Chameneia. Powołana została tymczasowa rada przywódcza - poinformowała państwowa agencja informacyjna IRNA. Władze apelują o jedność i ostrzegają przed próbami destabilizacji kraju.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W związku ze śmiercią irańskiego przywódcy Alego Chameneia, który został zabity w sobotę w izraelsko-amerykańskim nalocie, w Iranie powołana została tymczasowa rada przywódcza.
Stworzenie takiego gremium już wcześniej zapowiadał w rozmowie z telewizją państwową Ali Laridżani, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i były doradca Chameneia.
Do czasu wyboru nowego najwyższego przywódcy odpowiedzialność za kraj przejmą prezydent Masud Pezeszkian, szef władzy sądowniczej Golamhosejn Mohseni Edżei oraz ajatollah Alireza Arafi.
Ali Laridżani przy okazji ostrzegł, że wszelkie próby działań ze strony "grup secesjonistycznych" spotkają się ze zdecydowaną odpowiedzią władz. Powinny wiedzieć, że nie będziemy tego tolerować - zaznaczył, apelując jednocześnie do Irańczyków o zachowanie jedności w tym trudnym okresie.
W swoim wystąpieniu sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego oskarżył Stany Zjednoczone i Izrael o próby destabilizacji Iranu i dążenie do jego dezintegracji. Podobne stanowisko zajął przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammed Bager Kalibaf, który zapewnił, że kraj będzie kontynuował politykę wyznaczoną przez zmarłego przywódcę.
Kalibaf podkreślił, że scenariusze dotyczące postępowania po śmierci Alego Chameneia zostały wcześniej przygotowane. Odnosząc się do prezydenta USA Donalda Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu, stwierdził, że przekroczyli oni "czerwoną linię" i "zapłacą za to".