Prezes ZNP Sławomir Broniarz ani rok temu nie chciał, żeby egzaminy się odbyły, ani w tym roku tego nie chce; ma inne powody, ale postępuje podobnie - po informacji, że egzaminy się odbędą, postanowił zaprotestować - mówi poniedziałkowej "Gazecie Polskiej Codziennie" szef MEN Dariusz Piontkowski.

REKLAMA

Zapytany o postawę szefa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza, który domagał się jak najszybszego podania daty egzaminów, Piontkowski powiedział "Gazecie Polskiej Codziennie", że zachowanie Broniarza to hipokryzja. Zdaniem ministra edukacji narodowej Broniarz "ani rok temu nie chciał, żeby egzaminy się odbyły, ani w tym roku tego nie chce. Inne są powody, ale postępuje trochę podobnie. Gdy usłyszał, że zdecydowaliśmy o tym, że egzaminy jednak chcemy przeprowadzić, to postanowił zaprotestować". "Jak rozumiem, prezes ZNP innej formy komunikacji społecznej, poza oprotestowaniem każdej decyzji, chyba nie widzi" - dodał.

Piontkowski wyraził jednocześnie opinię, że "z punktu widzenia zarówno uczniów, jak i szkół oraz uczelni wyższych lepiej, żeby egzamin się odbył. To najlepszy sposób obiektywnej weryfikacji przynajmniej części wiedzy i umiejętności uczniów". "Na to wyraźnie zwracali uwagę rektorzy polskich uczelni w kilku pismach, które wysyłali do MEN, prosząc nas wręcz o to, aby zachować egzaminy; podkreślali, że dzisiaj nie ma innego obiektywnego sposobu weryfikowania wiedzy i umiejętności uczniów" - powiedział cytowany w "GPC".

Kiedy uczniowie wrócą do szkół?

Pytany o możliwość powrotu uczniów do nauczania stacjonarnego w tym roku szkolnym Piontkowski odparł, że jest to jeden z wariantów; "decyzję podejmiemy pod koniec maja, kiedy będziemy wiedzieli więcej na temat sytuacji epidemicznej". Powiedział również w "GPC", że za kilka dni rząd poinformuje o "ewentualnym zapewnieniu opieki dzieciom najmłodszym, tym, których samych zostawić w domu nie można, tak aby rodzice mogli wrócić do pracy".

Szef MEN wyjaśnił dziennikowi, dlaczego nie będzie w tym roku egzaminów ustnych. Po pierwsze - wskazał - oceny z tych egzaminów nie są brane pod uwagę przy rekrutacjach na uczelnie wyższe. Po drugie, jak wyjaśnił, "egzaminy ustne mocno angażują nauczycieli języków polskiego oraz obcych, co kolidowałoby z organizowaniem tradycyjnego czy też zdalnego nauczania, i uznaliśmy, że ponieważ ten rok jest szczególny, trudny i egzamin ustny wymaga jeszcze dodatkowych wysiłków organizacyjnych, postanowiliśmy z niego zrezygnować".

Zapytany przez "GPC" o obowiązek zachowywania dystansu, noszenia maseczek itp. przez uczniów i nauczycieli po powrocie do szkół Piontkowski odesłał do ministra zdrowia i głównego inspektora sanitarnego, bo to oni w tych sprawach będą wydawali wytyczne, których będziemy musieli przestrzegać. Dodał, że na egzaminach kończących trwający obecnie rok szkolny "uczniowie, idąc do szkoły na egzamin czy też wchodząc do szkoły i sali, w której będzie się odbywał egzamin, raczej powinni nosić maseczki zgodnie z zaleceniami. Być może jednak w samej sali, kiedy już usiądą w ławkach, kiedy będą między nimi dwa metry odległości, to wtedy chyba maseczki na twarzy nie będą już musieli mieć".

"O szczegółach porozmawiam z ministrem zdrowia i będziemy się trzymali jego wytycznych. Mogę mieć w tej sprawie swoją opinię, ale ostateczną decyzję wydadzą prof. Szumowski i główny inspektor sanitarny" - dodał