Będą międzynarodowe poszukiwania pułkownika Nikołaja Krasnokuckiego - trzeciego z rosyjskich oficerów, którzy na lotnisku w Smoleńsku sprowadzali prezydenckiego tupolewa - dowiedział się reporter RMF FM. Prokuratura, podobnie jak pozostałych kontrolerów, chce go ścigać przez Interpol międzynarodowym listem gończym. Twierdzi, że umyślnie doprowadzili do katastrofy samolotu.

REKLAMA

Prokuratura chce ścigać pułkownika Nikołaja Krasnokuckiego międzynarodowym listem gończym. Jednak nieprędko to się stanie.

Jak informuje dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, na razie, po kilku miesiącach batalii sądowej jego obrony, przydzielonej mu z urzędu w polskim śledztwie, uprawomocniła się decyzja sądu o aresztowaniu. Teraz prokuratura czeka na dokumentację w tej sprawie. Gdy tylko ją otrzyma, wysłany zostanie wniosek do Interpolu o międzynarodowe poszukiwania.

Taki list gończy jest informacją dla organów ścigania na całym świecie o konieczności zlokalizowania i tymczasowego aresztowania poszukiwanej osoby.

Śledztwo wobec rosyjskich kontrolerów - poza Kraskokuckim obejmujące Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenkę - trwa od 2015 roku. Początkowo mieli usłyszeć zarzuty nieumyślnego spowodowania tragedii. Dwa lata później postawiono im mocniejsze zarzuty - celowego doprowadzenia do katastrofy. Do dziś nie zostały im ogłoszone.

Kontrolerzy nie znali faktycznego położenia samolotu

W 2020 roku śledczy informowali, że w wyniku ponownej analizy materiału dowodowego prokuratorzy ustalili, iż radiolokacyjny system lądowania, z którego korzystała obsługa wieży kontrolnej w Smoleńsku, był niesprawny. Na monitorach, przed którymi siedzieli kontrolerzy, zanikał punkt oznaczający pozycję samolotu. W efekcie większość informacji o położeniu samolotu, które kontrolerzy przekazywali pilotom, było nieprawdziwych. Mimo że kontrolerzy nie znali faktycznego położenia samolotu, wydawali pilotom komendy zezwalające na zniżanie i warunkowe podejście do lądowania.

Te ustalenia były wynikiem odczytu rejestratora P-500 z wieży kontroli lotów w Smoleńsku, w tym nagrań rozmów kontrolerów z pilotami samolotu.

Dzięki analizie fonoskopijnej Biura Badań Kryminalistycznych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego udało się odczytać dodatkowe zdania i słowa oraz przypisać poszczególne wypowiedzi konkretnym osobom. Prokuratorzy porównali zapisy rozmów kontrolerów i załogi z technicznymi danymi o położeniu samolotu w określonym czasie, np. gdy padały komunikaty z wieży. Między innymi na tej podstawie stwierdzili, że informacje przekazywane załodze przez kontrolerów były błędne.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.