Donald Trump codziennie rozmawia z Benjaminem Netanjahu. Podczas jednego z połączeń prezydent Stanów Zjednoczonych wezwał premiera Izraela do prowadzenia bardziej precyzyjnych ataków w Libanie, by uniknąć zniszczeń na dużą skalę - informuje portal Axios.
- Donald Trump wezwał Izrael do prowadzenia bardziej precyzyjnych ataków w Libanie, by uniknąć dużych zniszczeń.
- Izrael twierdzi, że rozejm jest regularnie łamany przez Hezbollah.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Najnowsza odsłona wojny w Libanie rozpoczęła się 2 marca, kiedy libański Hezbollah, ugrupowanie pozostające poza kontrolą rządu w Bejrucie, ostrzelał północny Izrael, wspierając tym samym Iran w walce z amerykańsko-izraelską koalicją. Od tego czasu Hezbollah przeprowadził wiele ataków rakietowych na terytorium Izraela, a w odpowiedzi izraelskie lotnictwo bombardowało Liban, w tym Bejrut.
16 kwietnia prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił 10-dniowy rozejm między Libanem a Izraelem, co zostało przyjęte ze zdziwieniem w Tel Awiwie. Osiem dni później amerykański przywódca poinformował, że zawieszenie broni będzie przedłużone o trzy tygodnie i zapowiedział, że USA będą pomagać Libanowi w obronie przez Hezbollahem.
Choć w Libanie nadal formalnie obowiązuje rozejm, to jest on regularnie łamany. Przedstawiciele władz Izraela i Libanu obawiają się, że wynegocjowane przy udziale Stanów Zjednoczonych zawieszenie broni załamie się jeszcze przed oficjalną datą jego zakończenia, wyznaczoną na połowę maja.
Źródło w izraelskich władzach przekazało portalowi Axios, że w tym tygodniu Donald Trump codziennie rozmawiał z Benjaminem Netanjahu. Podczas jednego z połączeń izraelski premier powiedział prezydentowi USA, że będzie musiał wzmocnić odpowiedź jego kraju na ataki Hezbollahu.
Powiedziałem Netanjahu, że musi to robić bardziej precyzyjnie, a nie burzyć całych budynków. Nie może tego robić. To zbyt straszne i sprawia, że Izrael wygląda źle - przekazał amerykański przywódca w rozmowie z Axiosem.
Przedstawiciel władz USA podkreślił, że Hezbollah, który nie jest stroną rozejmu, próbuje zakłócić zawieszenie broni. Rzecznik izraelskiej armii oświadczył, że Hezbollah łamie postanowienia zawieszenia broni i dlatego Izrael będzie kontynuował operację na południu Libanu w celu zniszczenia, w pierwszej kolejności, wyrzutni rakiet i magazynów broni.
W wyniku ataków Hezbollahu na Izrael zginęło dwóch cywilów. Wskutek izraelskich uderzeń na Liban zginęło już ponad 2,5 tys. cywilów, prawie 8 tys. zostało rannych, a ok. 1,2 mln zostało przesiedlonych (mniej więcej 20 proc. populacji kraju), co doprowadziło do kryzysu humanitarnego.
Najtragiczniejszym dniem w najnowszej historii Libanu była środa 8 kwietnia, kiedy Siły Powietrzne Izraela w ciągu zaledwie 10 minut zaatakowały - jak twierdzi Tel Awiw - 100 celów należących do Hezbollahu. Zginęło wówczas 357 osób, a ponad 1200 zostało rannych; wśród zabitych była m.in. półtoraroczna dziewczynka, która zginęła od izraelskiej rakiety podczas pogrzebu swojego ojca (Izrael twierdzi, że bojownicy Hezbollahu chowają się między cywilami, wykorzystując ich jako żywe tarcze).