CIA pracuje nad uzbrojeniem sił kurdyjskich - twierdzi CNN, powołując się na swoje źródła. Kurdowie mieliby wesprzeć powstanie przeciwko władzom w Iranie. Źródła CNN donoszą, że USA prowadzą rozmowy z irańskimi ugrupowaniami opozycyjnymi i kurdyjskimi liderami w Iraku o przekazaniu im wsparcia militarnego. Jeśli Kurdowie przystąpią do wojny w Iranie, do konfliktu włączy się też Turcja i dojdzie do pęknięcia w NATO - powiedziała PAP Asli Aydintasbas, ekspertka waszyngtońskiego think tanku Brookings Institution.

REKLAMA

  • CIA według CNN pracuje nad uzbrojeniem sił kurdyjskich, by wesprzeć powstanie przeciwko władzom Iranu.
  • USA prowadzą rozmowy z irańską opozycją i kurdyjskimi liderami w Iraku w sprawie wsparcia militarnego.
  • Co to może oznaczać w kontekście NATO?
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

"To dla nas teraz duża szansa"

Jak pisze CNN, siły kurdyjskie są atakowane przez Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). We wtorek IRGC poinformował o uderzeniu ugrupowań kurdyjskich kilkudziesięcioma dronami.

Według CNN we wtorek prezydent USA Donald Trump rozmawiał z Mustafą Hidżrim, przywódcą Demokratycznej Partii Irańskiego Kurdystanu (KDPI). To jedno z ugrupowań zaatakowanych przez IRGC.

Wysokiej rangi przedstawiciel Kurdów w Iranie powiedział CNN, że w najbliższych dniach kurdyjskie opozycyjne siły w Iranie wezmą udział w operacji lądowej w zachodnim Iranie.

Uważamy, że to dla nas teraz duża szansa - przekazało źródło. Rozmówca stacji dodał, że Kurdowie liczą na wsparcie ze strony USA i Izraela.

Rozmowy Trumpa z przywódcami Kurdów

Wcześniej, w niedzielę, według portalu Axios, Trump rozmawiał z Masudem Barzanim i Bafelem Talabanim. Masud Barzani to były przywódca irackich Kurdów, a Bafel Talabani to lider ugrupowania Patriotyczna Unia Kurdystanu.

Jeden z rozmówców CNN powiedział, że plan może polegać na tym, by kurdyjskie ugrupowania starły się z irańskimi siłami bezpieczeństwa i rozgromiły je. Dzięki temu nieuzbrojeni Irańczycy z dużych miast mogliby wyjść na ulice bez narażania się na kolejną masakrę, jak miało to miejsce podczas protestów w styczniu.

Inny amerykański urzędnik podkreślił, że Kurdowie mogliby przyczynić się do zasiania chaosu w regionie i uszczuplenia zasobów militarnych irańskiego reżimu. Pojawiły się również inne pomysły dotyczące możliwości zajęcia przez Kurdów terytorium w północnej części Iranu, które stanowiłoby strefę buforową dla Izraela.

Co Trump oferuje Kurdom?

We wtorek dziennik "Wall Street Journal" napisał, powołując się na przedstawicieli amerykańskich władz, że Trump jest gotowy do wsparcia zbrojnych milicji w Iranie, które chciałyby obalić reżim.

Kurdowie mają tysiące żołnierzy wzdłuż granicy iracko-irańskiej i kontrolują strategiczne obszary, które mogą mieć znaczenie w miarę rozwoju wojny. Zbombardowanie przez Izrael pozycji w zachodnim Iranie wywołało spekulacje, że w ten sposób toruje drogę dla ofensywy kurdyjskiej.

Prezydent USA, ogłaszając rozpoczęcie amerykańsko-izraelskich uderzeń na Iran, wezwał Irańczyków do powstania i przejęcia władzy. Jak zauważył dziennik, oferując wsparcie uzbrojonym grupom oporu, Trump wykracza poza wezwanie do powstania.

Axios przypomniał, że podczas jednego ze spotkań z Trumpem w Białym Domu premier Izraela Benjamin Netanjahu, który "nieustępliwie" nawoływał do ataków na Iran i zmiany reżimu w tym kraju, opowiadał się za tym, by w sprawie takich działań zwrócić się do Kurdów. Izrael od dawna utrzymuje bliskie stosunki z Kurdami w Syrii, Iraku i Iranie.

Ekspertka ostrzega USA

Zdaniem Asli Aydintasbas, ekspertki waszyngtońskiego think tanku Brookings Institution, jeśli Kurdowie przystąpią do wojny w Iranie, do konfliktu włączy się też Turcja i dojdzie do pęknięcia w NATO. Jak zaznaczyła w rozmowie z PAP, najsilniejsze ugrupowanie w kurdyjskim regionie Iranu to Partia Wolnego Życia Kurdystanu (PJAK), która jest powiązana z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), organizacją uznawaną za terrorystyczną m.in. przez Turcję, UE i USA. PKK przez 40 lat toczyła z tureckimi władzami wojnę partyzancką.

Jeśli Izrael albo USA będą dozbrajać PJAK, Turcja niemal z pewnością podejmie interwencję, by zapobiec powstaniu niezależnego quasi-państwa w Iranie - uważa ekspertka.

To z kolei poskutkowałoby pęknięciem w NATO - zauważyła. Proszę sobie wyobrazić dwa kraje należące do NATO, USA i Turcję, stojące po przeciwnych stronach konfliktu - dodała.

Erdogan będzie musiał zareagować

Ekspertka podkreśliła, że władze Turcji bardzo cenią swoje relacje z administracją USA i z samym prezydentem Donaldem Trumpem. Jednak ta kwestia stałaby się przeważającą, jeśli chodzi o bezpieczeństwo narodowe i prezydent Recep Tayyip Erdogan "znalazłby się pod presją, by coś z tym zrobić" - wyjaśniała analityczka.

USA powinny się dwa razy zastanowić, zanim podejmą takie działania
- dodała.

Analityczka zaznaczyła, że Turcja usilnie próbowała zbudować międzynarodową koalicję, która miała lobbować u administracji Trumpa w sprawie tego, by rozwiązać kwestię związaną z Iranem w sposób dyplomatyczny. Ankara próbowała też mediować między Teheranem i Waszyngtonem.

Do czasu wybuchu wojny relacje między administracją Trumpa i Ankarą były całkiem dobre. Ale Turcja boi się obecnej niestabilności i "otwartego czeku" administracji Trumpa dla Izraela - dodała.

Podkreśliła, że obecnym celem Turcji jest pozostanie poza tym konfliktem. Jednak jeśli wojna się rozprzestrzeni, jeśli dołączą do niej Kurdowie, Turcja zostanie w to wciągnięta - uważa ekspertka Brookings Institution.