W środowym orędziu do narodu Donalda Trumpa padło wiele kontrowersyjnych i nieprawdziwych stwierdzeń – oceniły światowe media. Co więcej, temat NATO został przez niego całkowicie zignorowany. W rozmowie telefonicznej z Politico, prezydent stwierdził jednak, że wspomniał o tym pośrednio. "To nie było przemówienie o NATO, tylko o Bliskim Wschodzie, ale wspomniałem pośrednio. Mówiłem o cieśninie, nie było ich tam" - odpowiedział Trump.

REKLAMA

  • Trump w swoim orędziu nie wspomniał o NATO, choć wcześniej zapowiadał, że to zrobi. Tłumaczył, że mówił o Sojuszu, ale pośrednio.
  • Prezydent wyraził rozczarowanie NATO i nazywał Sojusz "papierowym tygrysem".
  • Eksperci i media krytykują Trumpa za brak strategii i podawanie nieprawdziwych informacji, m.in. dotyczących wojny z Iranem czy inflacji w USA.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

NATO przemilczane

W rozmowie telefonicznej z serwisem Politico, już po zakończeniu orędzia, Trump został zapytany wprost, dlaczego nie wspomniał o NATO, mimo wcześniejszych zapowiedzi. Cóż, wspomniałem pośrednio. Mówiłem o ludziach, którzy korzystają z (cieśniny Ormuz)... To nie było przemówienie o NATO, tylko o Bliskim Wschodzie, ale wspomniałem pośrednio. Mówiłem o cieśninie, nie było ich tam - odpowiedział prezydent.

Muszą nabrać odwagi, wejść tam i po prostu wysłać tam swoje okręty, i cieszyć się tym - powiedział w nawiązaniu do sojuszników.

Trump został zapytany również, czy jest sfrustrowany Sojuszem. Nie, nie mam żadnych frustracji. Nie było ich tam. Nie jestem sfrustrowany. Nie obchodzi mnie to. Nie potrzebowaliśmy ich. Nie potrzebowałem ich. Ale jeśli kiedykolwiek bym ich potrzebował, to by ich nie było. Każdego roku mieliśmy w NATO dużo pieniędzy, więc dużo się dowiedziałem. (...) Dowiedziała się też Ameryka. NATO to papierowy tygrys - odpowiedział.

Nie mam żadnych przemyśleń na temat NATO. Jestem nimi rozczarowany - dodał.

Jeszcze przed orędziem, w wywiadzie dla agencji Reutera, Trump zapowiedział, że rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. Podobne deklaracje padły w rozmowie z "The Telegraph", gdzie prezydent również nazwał Sojusz "papierowym tygrysem". Jednak w samym orędziu temat ten nie został poruszony wprost.

Fakty kontra retoryka. Eksperci punktują przemówienie Trumpa

Orędzie Trumpa wywołało lawinę komentarzy i analiz. On nie ma żadnej strategii, żadnego pomysłu. To tylko strumień emocji wylewany przez człowieka, który nie ma nad nimi żadnej kontroli - przekazał amerykanista z Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Karol Szulc. Ekspert podkreśla, że Trump powtarzał nieprawdziwe informacje, twierdząc m.in., że wojnę z Iranem już wygrał.

Podobne wnioski płyną z analiz amerykańskich i europejskich mediów. NBC News zwraca uwagę, że Trump minął się z prawdą, mówiąc, że USA "prawie nie importują żadnej ropy" przez cieśninę Ormuz. Tymczasem, według danych Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznych, w 2024 roku przez ten szlak do Stanów Zjednoczonych trafiało 0,5 mln baryłek ropy dziennie - to 7 proc. amerykańskiego importu tego surowca.

Iran według Trumpa vs. Iran naprawdę

Trump w swoim wystąpieniu stwierdził, że Irańczycy "szybko gromadzili ogromne zapasy konwencjonalnych pocisków balistycznych i wkrótce mieli mieć pociski, które mogłyby dosięgnąć Ameryki, Europy i praktycznie każdego innego miejsca na Ziemi". Jednak według analizy Defense Intelligence Agency, Iran nie posiadał takich możliwości i nie miałby ich przez kolejne 10 lat.

Prezydent ogłosił także, że Iran był "tuż o krok" od wytworzenia broni jądrowej, a USA "zniszczyły obiekty nuklearne tego kraju". W ocenie amerykańskiego wywiadu i zachodnich analityków, nie ma dowodów na tak duże zagrożenie i tak spektakularne sukcesy.

Trump poszedł jednak jeszcze dalej, twierdząc, że "wszyscy przywódcy Iranu zginęli", a nowi są "mniej radykalni i o wiele bardziej rozsądni". Nowi przywódcy Iranu wyznają tę samą ideologię (co ich poprzednicy). Wszyscy są oddani zasadom rewolucji z 1979 r. i będą rządzić z większą brutalnością, biorąc pod uwagę brak legitymacji. Bardziej boją się normalizacji stosunków z USA niż konfliktu z USA - podkreśla analityk Carnegie Endowment for International Peace, Karim Sajadpour.

W orędziu Trump podał również, że irański reżim miał "niedawno zabić 45 tysięcy obywateli, którzy protestowali w Iranie". Agencja AP podkreśla, że tak wysoka liczba nie została potwierdzona - według organizacji Human Rights Activists, potwierdzono śmierć ponad 7 tysięcy osób, a liczba zatrzymanych przekroczyła 53 tysiące.

"Bez żadnej inflacji" - nie do końca

Prezydent USA przekonywał także, że "po ostatniej administracji (prezydenta Joe Bidena) przejęliśmy martwy i okaleczony kraj, a (teraz) uczyniliśmy go najlepszym krajem na świecie, bez żadnej inflacji".

Tymczasem, jak wylicza Biuro Statystyk Pracy, inflacja w lutym 2026 wyniosła 2,4 proc. rok do roku, a prognozy na marzec mówią o 3,25 proc.

Nieprawdziwe okazały się również dane dotyczące inwestycji zagranicznych - Trump mówił o "rekordowej wartości przekraczającej 18 bilionów dolarów", podczas gdy oficjalne statystyki wskazują na 10,5 bln dolarów.

Sprzeczne komunikaty i brak konkretów

W swoim wystąpieniu prezydent USA przekonywał, że "główne cele" wojny z Iranem są "prawie osiągnięte". Zakończymy to bardzo szybko, jesteśmy bardzo blisko - zapewniał. Jednocześnie jednak zagroził, że Stany Zjednoczone uderzą na Iran "niezwykle mocno w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni", w tym na irańskie elektrownie, jeśli nie dojdzie do porozumienia.

Trump nie sprecyzował jednak, jaki jest konkretny cel wojny - czy chodzi o przejęcie wzbogaconego uranu, czy o ograniczenie kontroli Iranu nad cieśniną Ormuz, kluczową dla światowego rynku ropy. Brak jasnej strategii i konkretów podkreślają zarówno eksperci, jak i komentatorzy.