Co najmniej trzy osoby zginęły, a siedem, w tym dziecko, jest rannych - to tragiczny bilans nocnego ataku Rosjan na Sumy na północnym wschodzie Ukrainy. Jak poinformowała Państwowa Służba Ratownicza, dron uderzył tam w 16-piętrowy blok.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Rosja zaatakowała w nocy, 4 kwietnia, Sumy na północnym wschodzie Ukrainy. W wyniku uderzenia drona zapalił się 16-piętrowy wieżowiec w dzielnicy mieszkalnej. Poinformowali o tym na Telegramie Oleg Grigorov oraz Serhij Krywoszejenko z Obwodowej Administracji Wojskowej w Sumach, a także Państwowa Służba Ratownicza Ukrainy.
Zginęły co najmniej trzy osoby, a co najmniej siedem zostało rannych. Wśród nich jest dziecko. Po tym, jak wieżowiec zajął się ogniem, służby prowadzą ewakuację mieszkańców.
W mieście odnotowano kilka eksplozji, a oprócz bezpośredniego trafienia w blok, jeden z rosyjskich dronów spadł także w innym miejscu w Sumach - na pobliskie podwórze.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski informował w piątek w oświadczeniu wideo, że Rosja odpowiada zintensyfikowanymi atakami na propozycję Kijowa dotyczącą zawieszenia broni w okresie wielkanocnym. W zasadzie Rosjanie jedynie zintensyfikowali swoje ataki, zamieniając to, co powinno być ciszą, w wielkanocną eskalację - powiedział Zełenski.
Jak wielokrotnie określały ukraińskie władze, Rosja urządza tzw. ludzkie safari, celując dronami przede wszystkim w obiekty cywilne - bloki, szpitale - a nawet, jak w marcu we Lwowie, kościół wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ukraina odpowiada na ataki, celując przede wszystkim w obiekty infrastruktury energetycznej, a ma to związek z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Nasilenie ukraińskich ataków na przemysł naftowy Rosji jest pokłosiem złagodzenia sankcji na rosyjską ropę przez Stany Zjednoczone po tym, jak USA i Izrael zaatakowały 28 lutego Iran.