Reprezentacja Polski koszykarek, która pokonała w Lublanie Słowenię 65:58 (gr. D) w ostatniej kolejce eliminacji, nie awansowała do mistrzostw Europy 2023 (15-25 czerwca). Zadecydował o tym gorszy bilans małych punktów w korespondencyjnej walce z Niemkami.

REKLAMA

Niemki rozgromiły w 6. kolejce na wyjeździe Bośnię i Hercegowinę 92:61. To będą czwarte ME bez Biało-Czerwonych, które ostatni raz rywalizowały na tym poziomie w 2015 r. (zabrakło ich w 2017, 2019 i 2021). Polki zakończyły walkę w kwalifikacjach na drugim miejscu w gr. D z bilansem 4-2.

Polki wygrały ze Słowenią dzięki drugiej połowie i bardzo dobrej obronie, zaangażowaniu, walce o każdą piłkę, metr parkietu. Bohaterką była środkowa Weronika Telenga, choć niemiłosiernie obijana przez rywalki (dwa razy schodziła z parkietu kulejąc), miała double-double - 14 punktów i 14 zbiórek.

Słowenki zdecydowanie lepiej rozpoczęły, prowadziły 8:2, 10:5. Biało-Czerwone przez sześć i pół minuty nie potrafiły zdobyć punktów z gry. Najwięcej problemów w obronie sprawiała Polkom środkowa Eva Lisec, która nie tylko "upychała się pod koszem", ale i trafiała z dystansu. Po 10 minutach gospodarz prowadził 13:8, ale w drugiej kwarcie podopieczne Kovacika odrabiały straty. Główna w tym zasługa walczących w obronie Agnieszki Skobel i Klaudii Gertchen oraz skutecznego ataku napędzanego przez Weronikę Gajdę. Pod koszem z Lisec i innymi wysokimi rywalkami walczyły Skobel, Parzeńska i Telenga. To właśnie po akcji "dwa plus jedne" tej ostatniej biało-czerwone uzyskały pierwsze prowadzenie 24:22 w 17. minucie spotkania.

Do przerwy Słowenia prowadziła jednak 29:24, bo Polki choć nieźle broniły, to miały bardzo słabą skuteczność - z gry 25 procent, z rzutów z dystansu tylko 11 proc (1 z 9 prób).

W drugiej części akcje pod koszem Telengi oraz rzuty z dystansu naturalizowanej Amerykanki Marissy Kastanek dały Polkom najwyższe prowadzenie - siedmiopunktowe (44:37) w 26. minucie. Rywalki nie odpuszczały i wykorzystywały każdą nadarzającą się okazję do kontry i zmniejszenia dystansu. Po 30 minutach Polska wygrywała 46:44.

Kluczem do zwycięstwa była defensywa i zbilansowany skład. Rezerwowe spisywały się równie dobrze jak koleżanki z pierwszej piątki. Jedna z nich - Julia Niemojewska po szalonej akcji pod koszem zdobyła dwa punkty będąc przy okazji faulowana, trafiła wolny i zespół Kovacika prowadził 51:46. Kilkadziesiąt sekund później szkoleniowcy polskiej drużyny poczuli ciarki na plecach, gdy po kolejnym faulu rywalek Telenga musiała zejść z parkietu, kuśtykając podtrzymywana przez fizjoterapeutów. Słowenki wykorzystały jej blisko dwuminutowa nieobecność. Zniwelowały straty do punktu - 50:51 po ekwilibrystycznym wejściu pod kosz i dwóch punktach rzuconych przez Nikę Baric.

Błędy popełniały jedne i drugie, ale to Polki miały cały czas minimalna przewagę (55:52, 57:54) i zachowały zimną krew wykonując rzuty wolne. Trafiały je w kluczowych momentach Kastanek i rozgrywająca Weronika Gajda. Na 100 sekund przed ostatnią syreną biało-czerwone prowadziły 63:56. To nie był jednak koniec, bo rywalki pressingiem wymusiły kilka strat. Na szczęście dla Polek same też pudłowały. Zwycięstwo przypieczętowała Gajda dwoma wolnymi (w sumie w meczu 6 z 6).

Polki trzy dni temu pokonały w Sosnowcu Turczynki 76:72, rewanżują się za przegraną z początku eliminacji w Izmicie (41:52). Ze Słowenią, która jako gospodarz jest pewna udziału w Eurobaskecie, Biało-Czerwone przegrały w listopadzie w Gnieźnie 71:78. Polska, mistrz Europy z 1999 roku, nie zdołała zakwalifikować się do trzech ostatnich ME (2017, 2019, 2021).

Słowenia - Polska 58:65 (13:8, 16:16, 15:22, 14:19)

Słowenia: Eva Lisec 18, Zala Friskovec 9, Nika Baric 9, Teja Oblak 8, Tina Jakovina 6, Tina Cvijanovic 4, Mojca Jelenc 2, Marusa Senicar 2, Ajsa Sivka 0, Aleksandra Kroselj 0;

Polska: Agnieszka Skobel 15, Weronika Telenga 14, Weronika Gajda 11, Marissa Kastanek 10, Alesandra Parzeńska 4, Klaudia Gertchen 4, Julia Niemojewska 3, Kamila Borkowska 2, Amalia Rembiszewska 2, Anna Makurat 0, Anna Jakubiuk 0.