Pierwsza próba ograniczenia działań strony izraelskiej przed administrację USA od początku wspólnej operacji przeciwko Iranowi. Tak serwis Axios określił poniedziałkową prośbę USA do Izraela, by nie prowadził dalszych ostrzałów obiektów energetycznych w Iranie, przede wszystkim infrastruktury naftowej. Informację o takie prośbie przekazały Axios trzy źródła.
Według izraelskiego źródła, na które powołuje się Axios, wiadomość od USA została przekazana na wysokim szczeblu politycznym. Otrzymał ją też szef sztabu izraelskiej armii gen. Ejal Zamir.
USA poprosiły, byśmy informowali ich z wyprzedzeniem o przyszłych uderzeniach na infrastrukturę naftową w Iranie - przekazał z kolei inny izraelski rozmówca Axiosa.
Kolejne źródło przekazało, że administracja Trumpa zwróciła uwagę, iż takie ataki szkodzą irańskiemu społeczeństwu, a duża jego część jest przeciwna reżimowi. Trump chce też współpracować z irańskim sektorem naftowym po zakończeniu wojny, tak jak ma to miejsce w przypadku Wenezueli. Uderzenia mogą również wywołać zmasowane irańskie ataki odwetowe na infrastrukturę energetyczną w krajach Zatoki Perskiej - tłumaczyła administracja.
Jeden z rozmówców powiedział, że Trump postrzega ataki na irańskie obiekty energetyczne i naftowe jako "opcję ostateczną". Może być wykorzystana, gdy Teheran jako pierwszy celowo zaatakuje infrastrukturę naftową w krajach regionu.
Iran zaatakował dronami instalacje energetyczne w Zatoce Perskiej na początku wojny, ale nie spowodował znaczących ani nieodwracalnych szkód. Stany Zjednoczone jednak obawiają się, że nowa runda ataków na irańską infrastrukturę naftową mogłaby spowodować dalszy wzrost cen ropy.
Izraelskie lotnictwo zbombardowało w sobotę irańskie magazyny paliw, co spowodowało m.in. ogromne pożary w Teheranie. Miasto zostało zasnute ciemnym dymem, a płomienie były widoczne z odległości wielu kilometrów.
W poniedziałek Axios napisał, że izraelskie naloty na magazyny paliw wywołały pierwszy poważny rozdźwięk między Izraelem a USA w trakcie wojny z Iranem. Ataki były większe, niż spodziewał się tego Waszyngton - zaznaczył serwis.