Egzekwuje czerwone linii wyznaczone Iranowi i przeciwdziała zagrożeniom dla swojego kraju w sposób, na który nie zdecydowali się demokratyczni poprzednicy Barack Obama i Joe Biden - w takich słowach amerykański dziennik "Wall Street Journal" podsumowuje politykę Donalda Trumpa wobec Iranu. Agresję względem Teheranu ocenił jako konieczną.

REKLAMA

  • "Wall Street Journal" podkreśla, że Donald Trump konsekwentnie egzekwuje twardą politykę wobec Iranu, w przeciwieństwie do swoich poprzedników.
  • Atak USA i Izraela na Iran gazeta uznaje za konieczny środek odstraszający wobec reżimu wspierającego terroryzm.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.

"Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran (...) jest koniecznym aktem odstraszającym wobec reżimu, który jest największym promotorem terroryzmu na świecie" - skomentowała gazeta.

Dziennik przyznał, że - jak każda wojna - atak niesie ze sobą ryzyko, ale może "zmienić Bliski Wschód na lepsze i doprowadzić do powstania bezpieczniejszego świata". W ocenie "WSJ" Trump, który "rozumie znaczenie odstraszania", jest "niesłusznie krytykowany przez swoich przeciwników za 'wieczne wojny' na Bliskim Wschodzie".

"W Jemenie, w Iranie w czerwcu (ub.r.), w Wenezueli i teraz ponownie w Iranie (Trump) podjął działania przeciwko oczywistym zagrożeniom w swojej drugiej kadencji, (działania), których Barack Obama i Joe Biden nie chcieli podjąć. Odstraszanie Stanów Zjednoczonych (wówczas - przyp. red.) zawiodło, a światowi awanturnicy to wykorzystywali" - napisał "WSJ".

Przedstawione przez Trumpa cele wojny z Iranem i jego apel do ludności tego kraju o przejęcie władzy oznaczają, że prezydent USA "egzekwuje granice, które wyznaczył, gdy reżim dokonywał rzezi protestujących w styczniu obywateli".

"(Trump) powiedział, że przyjdzie im z pomocą, i tak uczynił. Najwyższemu przywódcy Iranu, ajatollahowi Alemu Chameneiowi, dał wystarczająco dużo czasu na zawarcie porozumienia w sprawie broni jądrowej i sił rakietowych, ale ajatollah odmówił" - napisał "WSJ".

"WSJ": Może być sukces nawet w przypadku przetrwania reżimu

Według gazety skala podjętych działań przez USA i Izrael pokazuje, że kampania na Bliskim Wschodzie, nawet w przypadku przetrwania reżimu, może zakończyć się sukcesem.

"Zniszczenie irańskich rakiet i floty wojennej sprawi, że region stanie się bezpieczniejszy. Odbudowa (irańskiego) programu jądrowego będzie trudna i kosztowna, zwłaszcza jeśli Stany Zjednoczone będą nadal blokować eksport ropy naftowej z Iranu, główne źródło dochodów tego kraju" - ocenił dziennik.

Zauważył, że kampanie powietrzne rzadko doprowadzają do obalenia reżimów, ocenił jednak, że przy likwidacji dużej liczby wysoko postawionych osób jest szansa na wewnętrzny przewrót. "Nawet jeśli w rezultacie władzę przejmą mniej radykalni członkowie Gwardii Rewolucyjnej (IRGC), prawdopodobnie będą oni lepsi od ajatollahów" - dodała gazeta.

W opinii "WSJ" bliskowschodniej kampanii grozi przede wszystkim przedwczesne zakończenie działań przez Trumpa pod presją w kraju, zwłaszcza jeśli pojawią się ofiary śmiertelne wśród Amerykanów.

"Trump nie rozpoczął wojny w sobotę. Walczy z irańskim reżimem, który od dziesięcioleci prowadzi wojnę przeciwko Stanom Zjednoczonym, Izraelowi i Zachodowi. Zagrożeniem jest sam reżim i miejmy nadzieję, że upadnie" - skonkludował dziennik.