Wołodymyr Zełenski poważnie rozważa wycofanie się z ewentualnych wyborów prezydenckich - wynika z ustaleń portalu Meduza. Według źródeł zbliżonych do kancelarii prezydenta Ukrainy, miejsce dotychczasowego lidera mógłby zająć Kyryło Budanow, były szef wywiadu wojskowego, który wyrasta na głównego "gwaranta bezpieczeństwa" dla obecnej ekipy rządzącej.

REKLAMA

  • Wołodymyr Zełenski poważnie rozważa wycofanie się z ewentualnych wyborów prezydenckich.
  • W otoczeniu prezydenta Ukrainy opracowano co najmniej dwa scenariusze.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy, w otoczeniu prezydenta Ukrainy opracowano co najmniej dwa scenariusze na wypadek ewentualnych wyborów.

Pierwszy z nich zakłada, że Wołodymyr Zełenski całkowicie zrezygnuje z ubiegania się o reelekcję, a oficjalnym kandydatem obozu władzy zostanie Kyryło Budanow. Były szef wywiadu wojskowego (HUR), który po dymisji Andrija Jermaka objął stanowisko szefa kancelarii prezydenta Ukrainy, ma cieszyć się dużym zaufaniem Zełenskiego.

"Dla Zełenskiego dramat tych wyborów polega na wyborze: iść samemu, czy pozwolić wystartować Budanowowi, który stałby się dla prezydenta swoistym gwarantem bezpieczeństwa po oddaniu władzy" - tłumaczy źródło Meduzy. Alternatywnym rozwiązaniem jest start samego Zełenskiego przy jednoczesnym utworzeniu przez Budanowa nowej partii politycznej, która miałaby stać się kluczowym koalicjantem w parlamencie.

Dlaczego Zełenski się waha?

Decyzja o ewentualnym wycofaniu się z wyścigu nie jest przypadkowa. Eksperci wskazują na dwa główne czynniki: spadające poparcie oraz skandale korupcyjne, w tym głośna sprawa Tymura Mindycza, bliskiego współpracownika i przyjaciela prezydenta, oraz powiązanego z nim schematu defraudacji środków w państwowym sektorze energetycznym.

Z sondaży przeprowadzonych w marcu 2026 roku wynika, że nieufność wobec urzędującego prezydenta deklaruje od 32 proc. do nawet blisko 50 proc. respondentów.

Dodatkowym wyzwaniem jest kwestia konstytucyjna. Choć formalnie Zełenski sprawuje dopiero pierwszą kadencję, to z powodu trwającego od lat stanu wojennego i braku wyborów, de facto zarządza krajem już ósmy rok z rzędu. Ewentualne zwycięstwo w kolejnym głosowaniu oznaczałoby przekroczenie dziesięcioletniego limitu sprawowania władzy zapisanego w ustawie zasadniczej, co mogłoby zostać wykorzystane przez opozycję do podważenia jego legitymacji.

Cień generała Załużnego

Największym politycznym zagrożeniem dla Zełenskiego pozostaje jednak Wałerij Załużny. Były naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, a obecnie ambasador w Wielkiej Brytanii, wciąż cieszy się w kraju statusem bohatera narodowego i ogromnym zaufaniem społecznym, które w momencie jego odwołania sięgało 88 proc.

Z ustaleń Meduzy wynika, że Zełenski coraz częściej dopuszcza myśl o porażce i rozważa kontynuowanie kariery politycznej w parlamencie, zamiast walki o fotel prezydencki za wszelką cenę. Sytuację komplikuje impas w rozmowach pokojowych z Rosją oraz trudne relacje z administracją Donalda Trumpa, który publicznie nazywa Zełenskiego "przeszkodą na drodze do pokoju".

W tym kontekście kandydatura Budanowa, postrzeganego jako człowiek czynu i skuteczny negocjator, wydaje się dla ekipy z Bankowej bezpieczną przystanią.