Pytanie brzmi, czy jesteśmy tenisistami, czy zwierzętami w zoo, które obserwuje się nawet, gdy defekują - mówi Iga Świątek. Polska tenisistka odniosła się do nagrań Amerykanki Coco Gauff, która po porażce w Australian Open ze złości zniszczyła rakietę.

REKLAMA

  • Kamery w podziemiach kortu w Melbourne zarejestrowały, jak Coco Gauff po porażce w ćwierćfinale Australian Open rozbiła rakietę ze złości.
  • Gauff podkreśliła, że zawodniczki mają prywatność tylko w szatni i niektóre sytuacje nie powinny być transmitowane.
  • Iga Świątek poparła Gauff, porównując tenisistów do zwierząt w zoo i apelując o większą prywatność poza kortem i mediami.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

We wtorek kamery w podziemiach kortu w Melbourne uchwyciły Coco Gauff, jak ze złości rozbiła rakietę. Amerykanka, która chwilę wcześniej odpadła w ćwierćfinale Australian Open, narzekała potem na brak prywatności.

Gauff gładko przegrała z Ukrainką Eliną Switoliną 1:6, 2:6. Wyładować złość chciała w ustronnym miejscu i nie miała świadomości, że jest filmowana. Może należałoby o tym porozmawiać, bo czuję, że prywatność na tym turnieju mamy tylko w szatni. Uważam, że pewne rzeczy nie powinny być transmitowane - powiedziała.

Świątek: Byłoby miło mieć trochę prywatności

Iga Świątek zapytana o kwestie prywatności jednoznacznie zgodziła się z Gauff.

Pytanie brzmi, czy jesteśmy tenisistami, czy zwierzętami w zoo, które obserwuje się nawet, gdy defekują. Oczywiście przesadzam, ale byłoby miło mieć trochę prywatności. Przestrzeń, w której możesz coś robić, nie będąc obserwowaną przez cały świat - podkreśliła.

Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa zwróciła uwagę, że na Wimbledonie i French Open część kortów treningowych jest odseparowana od kibiców, ale na niektórych turniejach jest się ciągle obserwowanym.

Z pewnością to nie jest proste, ale moim zdaniem nie powinno tak być. Powinniśmy być obserwowani na korcie i w trakcie obowiązków mediowych. To jest nasza praca. Nie jest nią natomiast stanie się memem, kiedy zapomniało się akredytacji. To na pewno jest zabawne. Ludzie mają o czym mówić, ale nie uważam, żeby to było konieczne - podkreśliła.

Świątek: Jaki w tym sens?

Świątek nawiązała do swojej niedawnej sytuacji w Melbourne, gdy zapomniała akredytacji i nie została wpuszczona do strefy dla zawodników. Musiała zadzwonić i psycholożka Daria Abramowicz przyniosła jej akredytację. W 2019 roku podobną sytuację miał Szwajcar Roger Federer.

Temat prywatności na Australian Open wraca co jakiś czas, od kiedy w 2016 roku zainstalowano dodatkowe kamery w całym kompleksie.

To jedyna rzecz, która mi trochę przeszkadza. Ale żyjemy w społeczeństwie "Wielkiego Brata" i chyba trzeba się z tym pogodzić - mówił w 2019 roku Serb Novak Djoković.

Świątek zapytana, czy zamierza o tym porozmawiać z organizatorami, odparła: "Jaki w tym sens?".

Polska tenisistka odpadła w środę w ćwierćfinale turnieju, przegrywając z reprezentantką Kazachstanu Jeleną Rybakiną 5:7, 1:6.