Władze kilku uczelni amerykańskich, działających w stolicy Libanu – Bejrucie, w jordańskiej Madabie oraz w Erywaniu, stolicy Armenii, podjęły decyzję o tymczasowym przejściu na nauczanie zdalne. Powód? Bezpośrednie groźby ataków ze strony irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Sytuacja zaostrzyła się w nocy z soboty na niedzielę, kiedy to irańskie media opublikowały komunikat IRGC. Władze USA otrzymały ultimatum - do poniedziałku w południe miały potępić ataki na irańskie uczelnie. W przeciwnym razie, jak zapowiedzieli przedstawiciele IRGC, amerykańskie i izraelskie uniwersytety oraz ich filie w krajach Bliskiego i Środkowego Wschodu staną się "uzasadnionym celem" ataków.
Władze uczelni, mając na uwadze bezpieczeństwo studentów i pracowników, zdecydowały się na przejście na nauczanie online. Jak podkreślają rektorzy, to działanie prewencyjne, które ma obowiązywać przez najbliższe dni.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iranu oskarżyło Izrael i USA o przeprowadzenie ataków na "dziesiątki uniwersytetów i ośrodków badawczych" na terenie Iranu, w tym na renomowany Irański Uniwersytet Nauki i Technologii w Teheranie oraz politechnikę w Isfahanie. Izrael odpiera te zarzuty, twierdząc, że atakowane placówki były zaangażowane w rozwój irańskiego programu jądrowego.
W odpowiedzi na te wydarzenia, IRGC otwarcie zagroził, że jeśli irańskie uczelnie nie otrzymają gwarancji bezpieczeństwa, to uniwersytety izraelskie oraz filie amerykańskich uczelni w regionie staną się celem ataków.
Amerykańskie uniwersytety od lat rozwijają swoje filie na Bliskim Wschodzie i w Azji Zachodniej. Kampusy w Jordanii, Katarze, Libanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich czy Armenii cieszą się ogromną popularnością wśród lokalnych studentów, oferując światowy poziom nauczania i dostęp do międzynarodowych programów badawczych.
Konflikt na Bliskim Wschodzie eskaluje z każdym dniem. 28 lutego armie Izraela i USA rozpoczęły bombardowania irańskich celów, co spotkało się z ostrą odpowiedzią Teheranu. Irańskie wojsko prowadzi ostrzał zarówno Izraela, jak i celów związanych z USA w państwach regionu Zatoki Perskiej. Dodatkowo, Iran zablokował cieśninę Ormuz - kluczowy szlak transportowy, przez który przed wojną przepływało aż 20 procent światowych dostaw ropy naftowej.