"Naród irański nie żywi wrogości do innych narodów, w tym do mieszkańców Ameryki, Europy ani krajów sąsiednich" - napisano w liście otwartym władz Iranu do obywateli Stanów Zjednoczonych. W utrzymanej w spokojnym tonie korespondencji prezydent Masoud Pezeszkian wezwał Amerykanów do zastanowienia się, czyim interesom służy tak naprawdę interwencja zbrojna USA w Zatoce Perskiej.

REKLAMA

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Irański prezydent w liście skierowanym do narodu amerykańskiego stwierdził, że jego kraj nie żywi wrogości wobec zwykłych Amerykanów, Europejczyków i obywateli krajów, z którymi sąsiaduje.

"Przedstawianie Iranu jako zagrożenia nie jest zgodne ani z rzeczywistością historyczną, ani z obserwowanymi obecnie faktami. Takie postrzeganie jest wynikiem politycznych i ekonomicznych kaprysów możnych - potrzeby stworzenia wroga, aby uzasadnić presję, utrzymać dominację militarną, utrzymać przemysł zbrojeniowy i kontrolować rynki strategiczne. W takim otoczeniu, jeśli zagrożenie nie istnieje, zostaje ono wymyślone" - pisze Pezeszkian.

W dalszej części korespondencji przypomniano, że to Stany Zjednoczone skoncentrowały ogromną część swoich baz wojskowych wokół Iranu. Teheran przypomniał także, że zamach stanu w 1953 r. zakłócił irańskie procesy demokratyczne.

Operacja "Ajax"

W sierpniu 1953 roku połączone siły CIA i MI6 przeprowadziły operację, która stała się symbolem zachodniej ingerencji w suwerenność Bliskiego Wschodu. Obalenie premiera Mohammada Mosaddegha nie tylko zabezpieczyło interesy naftowe Wielkiej Brytanii, ale na zawsze zmieniło DNA irańskiej polityki, kładąc fundamenty pod trwającą do dziś niechęć Teheranu do Waszyngtonu.

Zapalnikiem konfliktu była śmiała decyzja Mohammada Mosaddegha o nacjonalizacji irańskiego przemysłu naftowego, dotąd niemal w całości kontrolowanego przez brytyjską Anglo-Iranian Oil Company. Gdy Londyn stracił kontrolę nad "czarnym złotem", skutecznie przekonał Waszyngton, że Iran staje się przyczółkiem dla radzieckiego komunizmu. W realiach zimnej wojny był to dla Amerykanów argument ostateczny. Operacja o kryptonimie "Ajax" była podręcznikowym przykładem wojny hybrydowej tamtych lat. Agenci CIA, pod wodzą Kermita Roosevelta, zainwestowali ogromne sumy w destabilizację kraju. 19 sierpnia 1953 roku, po serii krwawych starć, rząd upadł. Mosaddegh trafił do aresztu, a pełnię autorytarnej władzy odzyskał prozachodni Szach Mohammad Reza Pahlawi.

Choć z perspektywy 1953 roku operacja wydawała się sukcesem, jej polityczny koszt Zachód spłaca do dziś. Brutalne zdławienie młodej irańskiej demokracji radykalizowało tamtejsze społeczeństwo, co - jak się przypuszcza - 26 lat później doprowadziło do Rewolucji Islamskiej.

Komu służy Ameryka?

Chociaż w dalszej części listu wyliczane są kolejne sukcesy Iranu na niwie społecznej, kulturowej i edukacyjnej, zaznaczono, że przemożny wpływ na Irańczyków mają ciągłe sankcje, wojny i agresja. "Kiedy wojna wyrządza nieodwracalne szkody życiu, domom, miastom i przyszłości, ludzie nie pozostaną obojętni wobec osób odpowiedzialnych" - napisano, a w dalszej części władze w Teheranie zadają pytanie, czy faktycznie ze strony Iranu istniało dla Stanów Zjednoczonych realne zagrożenie, które uzasadniałoby naloty i bombardowania.

"Czy masakra niewinnych dzieci, niszczenie zakładów farmaceutycznych leczących raka lub chwalenie się bombardowaniem kraju 'z powrotem do epoki kamienia łupanego' (to odwołanie do ostatnich wypowiedzi Donalda Trumpa) służą jakiemukolwiek celowi poza dalszym osłabianiem globalnej pozycji Stanów Zjednoczonych?" - pyta Pezeszkian.

I szybko odpowiada na pytanie. Zdaniem władz Iranu Stany Zjednoczone realizują politykę Izraela, który "stara się odwrócić uwagę świata od zbrodni wobec Palestyńczyków". "Izrael dąży teraz do walki z Iranem do ostatniego amerykańskiego żołnierza i ostatniego dolara amerykańskich podatników" - napisano w liście.

Czy "Ameryka na pierwszym miejscu" rzeczywiście jest dziś jednym z priorytetów rządu USA? - pyta na koniec irański przywódca, dodając, że świat stanął przed wyborem między konfrontacją i dialogiem, a wybór ten zdeterminuje losy przyszłych pokoleń.