Rosnące napięcie na Bliskim Wschodzie i groźba zamknięcia cieśniny Ormuz mogą doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej na światowych rynkach - ostrzega w Radiu RMF24 analityk surowcowy i wicedyrektor działu analiz XTB Michał Staniak. Ekspert podkreślił, że jeśli konflikt nie zostanie szybko zażegnany, ceny paliw w Polsce mogą gwałtownie wzrosnąć i to znacznie ponad 10 zł.

REKLAMA

  • Konflikt na Bliskim Wschodzie może wywindować ceny ropy do 150-200 dolarów za baryłkę, co przełoży się na ceny paliw w Polsce powyżej 10 zł za litr - ostrzega Michał Staniak, analityk surowcowy i wicedyrektor działu analiz XTB.
  • "To byłoby absolutnie zabójcze dla przedsiębiorstw i konsumentów. Skutki odczujemy natychmiast" - uważa Staniak.
  • Więcej o tym, jak sytuacja na Bliskim Wschodzie odbije się na portfelach Polaków przeczytacie w tym artykule.
  • Interesujesz się wydarzeniami w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie a ceny ropy

Napięcie na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza groźba zamknięcia cieśniny Ormuz przez Iran, budzi poważne obawy na światowych rynkach surowców. W rozmowie w Radiu RMF24 Michał Staniak, analityk surowcowy i wicedyrektor działu analiz XTB, nie pozostawia złudzeń. Wszystko wskazuje na to, że będziemy musieli przygotować się na dłuższy konflikt. Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie w ciągu tygodnia lub dwóch, rezerwy ropy na świecie nie wystarczą, by zrekompensować deficyt - uważa gość Michała Zielińskiego.

Ekspert podkreśla, że "to może doprowadzić do wzrostu cen ropy nawet do 150-200 dolarów za baryłkę". To byłaby największa katastrofa związana z brakiem dostępności ropy na świecie - dodaje.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Ceny paliw w Polsce mogą wzrosnąć powyżej 10 zł?

Jakie ceny paliw na stacjach w Polsce?

Jak zauważa Staniak, przy dalszej eskalacji konfliktu i wzroście cen ropy, ceny paliw mogą wejść na poziomy dwucyfrowe. Nie mówię o 10 zł, tylko niestety więcej - mówi w RMF24 Michał Staniak. To jest absolutnie zabójcze dla przedsiębiorstw, zabójcze dla konsumenta. To jest odczuwalne praktycznie od razu, jeżeli chodzi o portfele - dodaje.

Staniak zwraca uwagę, że nawet jeśli Polska korzysta z dostaw ropy z Arabii Saudyjskiej, to globalny deficyt surowca i tak wpłynie na ceny. Ostrożne, konserwatywne obliczenia mówią, że jesteśmy na mniej więcej 5 milionów baryłek deficytu dziennie. To jest ogromna liczba - podkreśla.

Czy rząd może zareagować?

W obliczu rosnących cen pojawiają się głosy o konieczności obniżenia VAT na paliwa, podobnie jak na początku wojny w Ukrainie. Premier Donald Tusk przyznaje, że rozważa takie rozwiązanie, ale na razie nie zamierza po nie sięgać. Obniżka podatku VAT, czy to na paliwa, czy na inne dobra, zwykle wpływa na to, że przedsiębiorcy podwyższają sobie marżę. Pytanie, czy te ceny faktycznie spadną o tyle, ile wynikałoby z samej obniżki VAT - ocenia Staniak.

Ekspert ostrzega też przed tzw. destrukcją popytu. Może dojść do zatrzymania konsumpcji pewnych dóbr. W przypadku paliw mamy dosyć nieelastyczny popyt, ale w pewnym momencie dojdziemy do granicy bólu - uważa.

Skutki dla gospodarki i inflacji

Wzrost cen paliw to nie tylko problem dla kierowców. Wyższe koszty energii przekładają się na ceny nawozów, żywności i innych produktów, co może wywołać kolejny impuls inflacyjny. Startujemy z niższego poziomu inflacji niż w 2022 roku, ale przedłużający się konflikt może ponownie podbić ceny w całej gospodarce - mówi Staniak w Radiu RMF24.

Ekspert zwraca uwagę, że Polska jest w lepszej sytuacji niż w 2022 roku, jeśli chodzi o gaz. Mamy dosyć dużą dywersyfikację, stałe dostawy z Norwegii i Stanów Zjednoczonych. Raczej nie musimy się obawiać powtórki z 2022 roku, kiedy ceny gazu przekraczały 300 euro za MWh - uważa Staniak.

Kto najbardziej ucierpi?

Największe skutki odczują kraje Dalekiego Wschodu, takie jak Chiny, Japonia i Korea, które są uzależnione od dostaw ropy z Zatoki Perskiej. Chiny, Japonia, Korea bardzo mocno cierpią na tym wszystkim. Stany Zjednoczone są generalnie bezpieczne, ale wzrost cen ropy odbija się na całym świecie - podkreśla Staniak w RMF24.

Rynki finansowe i surowce - co dalej?

Niepokój na rynkach przekłada się także na ceny kruszców. Złoto, tradycyjnie uznawane za bezpieczną przystań, obecnie traci na wartości, gdyż inwestorzy wybierają obligacje. Wysokie ceny ropy równa się wysoka inflacja, wysoka inflacja równa się potencjał powrotu do wyższych stóp procentowych - wyjaśnia ekspert.

Opracowanie: Bartłomiej Ziaja