W koalicji rządzącej panuje impas w sprawie złożenia skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na umowę z krajami Mercosur – przekazała RMF FM osoba z kręgów rządowych włączona w negocjacje w tej kwestii. Warszawa czeka natomiast na ruch PE w sprawie skierowania umowy do TSUE. Ma w tym interes.

REKLAMA

Choć eurodeputowani w styczniu zagłosowali w sprawie wniosku w tej sprawie, na co w dużej mierze mieli wpływ polscy eurodeputowani, to sam wniosek o wydanie opinii w sprawie zgodności umowy z unijnym prawem jeszcze nie trafił do unijnego trybunału w Luksemburgu. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM w Brukseli, dokument jest już jednak na ostatnim etapie przygotowań w serwisie prawnym europarlamentu i wkrótce zostanie wysłany do TSUE.

Gdy wniosek zostanie wysłany i zarejestrowany w TSUE, Polska będzie mogła dołączyć do postępowania (w charakterze tzw. interwenienta). Innymi słowy, będzie mogła wspierać ten wniosek własną argumentacją prawną. PE chce sprawdzić, czy treść umowy z krajami Mercosur i tryb jej procedowania - m.in. podział na część handlową i polityczną w celu ominięcia parlamentów narodowych i stosowania części handlowej tymczasowo - są zgodne z prawem UE. Polskie argumenty prawne będą wówczas analizowane na równi z wnioskiem PE, a to oznacza realny wpływ na ostateczny wyrok Trybunału.

Jako interwenient Polska będzie miała pełny wgląd w akta i argumenty wszystkich stron, prawo do złożenia własnych uwag pisemnych podważających umowę oraz możliwość wystąpienia na rozprawie ustnej przed sędziami TSUE. Status ten da Polsce realne narzędzie, by "dołożyć" swoje argumenty do wniosku Parlamentu Europejskiego i wzmocnić szansę na to, że TSUE wyda negatywną opinię o umowie Mercosur. Negatywa opinia TSUE - wydana za około 2 lata, bo tyle trwa takie postępowanie - oznaczałaby konieczność albo renegocjowania całej umowy, albo zmiany traktatów UE.

Polska skarga utknęła

Minister rolnictwa Stefan Krajewski nie rezygnuje jednak ze starań o własną, polską skargę do TSUE o stwierdzenie nieważności unijnej decyzji w sprawie Mercosur. Ministerstwo Rolnictwa przekazało RMF FM, że minister Krajewski wysłał 6 marca do ministra finansów Andrzeja Domańskiego pismo "o rozważenie możliwości zainicjowania procedury dotyczącej opracowania złożenia skargi na decyzję Rady UE z dnia 9 stycznia 2026 r. w sprawie podpisania i tymczasowego stosowania umowy przejściowej w sprawie handlu między Unią Europejską a krajami Mercosur".

Od tego czasu sprawa utknęła jednak w miejscu - usłyszała dziennikarka RMF FM od osoby zaangażowanej w rozmowy na temat Mercosur. Rozmówca dziennikarki RMF FM przyznaje, że dla PSL-u złożenie skargi jest kwestią wiarygodności wobec rolników, natomiast w KO dominują głosy, że umowa jest jednak korzystna dla polskich eksporterów (np. części do maszyn czy usług), a złożenie skargi to ruch konfrontacyjny wobec Komisji Europejskiej. Trwa więc przeciąganie linii.

Ostateczne rozstrzygnięcie w rękach premiera

Resort rolnictwa kierowany przez PSL chce skargi, jednak samodzielnie nie może podjąć tej decyzji, a pozostałe odpowiedzialne za sprawę resorty (należące do KO) prowadzą "analizy".

"Aktualnie trwają analizy dotyczące złożenia przez Polskę skargi na decyzję Rady w sprawie podpisania i tymczasowego stosowania umowy z Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej" - czytamy w oświadczeniu MRiRW.

Analizy te muszą uwzględnić wiele czynników między innymi ryzyko konfrontacji i pogorszenia relacji z Komisją Europejską, szanse powodzenia skargi, bilans handlowy samej umowy dla kraju oraz konsekwencje ewentualnego zignorowania uchwały Sejmu (z 13 marca wzywającej rząd do wniesienia skargi do TSUE) i głosu rolników.

KO nie chce narażać się KE - mówi wprost rozmówca RMF FM. Ministerstwo Rolnictwa oraz przedstawiciele rządu oficjalnie zapewniają, że termin na złożenie skargi upływa dopiero 26 maja.

Ministerstwo Rolnictwa przypomina ponadto, że decyzja o złożeniu skargi do TSUE podejmowana jest w Polsce na poziomie Rady Ministrów. "A resortem wiodącym w sprawach umów handlowych, w tym umowy UE-Mercosur, pozostaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest właściwe w sprawach dotyczących postępowania przed organami sądowymi UE" - zaznaczono. Ostatecznie jednak kwestię będzie musiał rozstrzygać osobiście premier Donald Tusk.