Sekretarz stanu USA Marco Rubio wycofał się we wtorek z sugestii, że USA rozpoczęły atak na Iran ze względu na plany Izraela. Szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził, że do ataku "i tak musiało dojść". Rubio zapowiedział też "rozpętanie piekła" w ciągu najbliższych dni.

REKLAMA

"To i tak musiało się zdarzyć"

Marco Rubio zabrał głos podczas konferencji prasowej przed zamkniętym spotkaniem z całym składem Senatu. Próbował wytłumaczyć swoją poniedziałkową wypowiedź sugerującą, że Izrael swoimi planami wymusił decyzję USA w sprawie ataku na Iran. Szef amerykańskiej dyplomacji oskarżył media o złą interpretację swojej wypowiedzi.

Pytanie brzmiało: Czy weszliśmy ze względu na Izrael? Ja powiedziałem, że nie. Powiedziałem wam, że to i tak musiało się zdarzyć. Prezydent podjął decyzję, że Iran nie będzie mógł kryć się z programem rakiet balistycznych - powiedział Rubio. Prezydent zdecydował, że nie oberwiemy pierwsi - dodał.

Kontrowersje po słowach Rubio

Poniedziałkowa wypowiedź szefa amerykańskiej dyplomacji odbiła się szerokim echem w USA. Rubio tłumaczył, że Stany Zjednoczone zdecydowały się działać, bo "wiedziały, że nastąpi akcja izraelska" i że doprowadzi ona do ataku na siły amerykańskie.

I wiedzieliśmy, że musimy na nie zareagować prewencyjnie, zanim je rozpoczną - dodał.

W podobny sposób informacje od Rubio ocenił przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson. Powiedział on, że Izrael był zdeterminowany, by działać z amerykańskim wsparciem lub bez niego i jeśli Tel Awiw zdecydowałby się działać sam, Iran natychmiast odpowiedziałby przeciwko personelowi i mieniu USA.

Tej interpretacji zaprzeczył jednak we wtorek prezydent Donald Trump, który stwierdził, że "jeśli już, to on wymusił działania na Izraelu".

"Rozpętamy piekło"

Operacja przeciwko Iranowi przebiega zgodnie lub lepiej niż przewidywano - stwierdził we wtorek Rubio. Zapowiedział też, że największe uderzenia dopiero nadejdą.

Rozpętamy piekło tym ludziom w ciągu najbliższych kilku godzin i dni. Naprawdę zaczniecie zauważać zmianę w skali i intensywności tych ataków - powiedział.

Sekretarz stanu potwierdził też, że konsulat USA w Dubaju stanął w ogniu po tym, jak irański dron uderzył w przylegający do niego parking i wybuchł. Zaznaczył jednak, że w ataku nikt nie ucierpiał.

Rubio podkreślił, że od początku wojny z regionu wydostać się zdołało 9 tys. Amerykanów. Apelował też do mediów o informowanie o infolinii, na którą zgłaszać się mają Amerykanie, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie.