Co piąta osoba, która po zatrzymaniu akcji serca pomyślnie przeszła procedurę resuscytacji krążeniowo-oddechowej (CPR), opisuje wyraziste przeżycia, które towarzyszyły jej na krawędzi życia i śmierci. Badania aktywności mózgu wskazują przy tym na obecność fal mózgowych, które w normalnych warunkach towarzyszą procesom myślowym, wspomnieniom i postrzeganiu rzeczywistości. Poinformowała o tym w referacie podczas American Heart Association’s Scientific Sessions 2022 w Chicago grupa lekarzy z 25 szpitali w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Publikacja na ten temat ukaże się w czasopiśmie "Circulation".

REKLAMA

W badaniach prowadzonych pod kierunkiem naukowców z New York University Grossman School of Medicine uwzględniono przypadki 567 osób, które w warunkach szpitalnych po zatrzymaniu akcji serca i resuscytacji CPR odzyskały przytomność. Zaledwie 10 procent z nich na tyle wróciło potem do zdrowia, że można je było wypisać ze szpitala. Co piąta z badanych osób opisywała wyraziste przeżycia, które towarzyszyły im w czasie, kiedy były nieprzytomne i trwały procedury CPR. Wspomnienia te obejmowały między innymi uczucie oddzielenia od ciała, wrażenie obserwowania wydarzeń bez bólu czy cierpienia. Pacjenci ci wskazywali też na towarzyszące im na krawędzi śmierci myśli dotyczące sensu ich życia, ich intencji i myśli pod adresem innych osób.

Tego typu obserwacje nasuwają skojarzenia z wrażeniami, które po raz pierwszy opisano w słynnej i kontrowersyjnej książce "Życie po życiu". Raymond A. Moody, amerykański psychiatra i filozof, w 1975 roku zebrał w niej relacje ponad stu osób, które uratowano po tym, jak znalazły się w stanie śmierci klinicznej. Mimo że te osoby pochodziły z różnych środowisk, wyznawały różne religie, różniły się też istotnie stanem zdrowia, relacje te zawierały wiele wspólnych elementów. Osoby te wspominały między innymi o "światełku w tunelu", wrażeniu oddzielenia od ciała, ogarniającym je uczuciu spokoju czy przebiegających im przed oczami obrazkach z ich życia.

Autorzy najnowszych badań podkreślają, że opisywanych przez ich pacjentów wrażeń nie można uznać za halucynacje, złudzenia czy sny. Zauważyli natomiast, że nawet do godziny po rozpoczęciu CPR badania aktywności mózgu wskazywały na nasilenie intensywności fal mózgowych, w tym takich, które w normalnych warunkach u osób przytomnych towarzyszą funkcjom umysłowym, myśleniu, przypominaniu sobie, postrzeganiu.

Te wspominane wrażenia i towarzyszące im zmiany fal mózgowych mogą być pierwszymi oznakami przeżyć na krawędzi śmierci, po raz pierwszy udało nam się je zarejestrować w dużym programie badawczym - mówi pierwszy autor pracy, dr Sam Parnia, specjalista intensywnej terapii z NYU Langone Health. Nasze wyniki dają dowód, że osoby nieprzytomne, na krawędzi śmierci, doznają unikatowych świadomych przeżyć, pozbawionych cierpienia - dodaje.

Zdaniem Parnii, fakt zarejestrowania elektrycznych oznak podwyższonej aktywności mózgu, w powiązaniu z relacjami na temat towarzyszących umieraniu doświadczeń wskazują, że nasza tożsamość i świadomość, jak również inne funkcje organizmu nie zatrzymują się w chwili śmierci całkowicie.

Tych wyrazistych wrażeń nie można traktować jak sztuczki umierającego i dezorganizującego się mózgu, ale raczej jako unikatowe doświadczenia pojawiające się na krawędzi śmierci. Gdy mózg zaczyna się wyłączać, przestają działać niektóre naturalne hamulce, otwiera się dostęp do głębokich pokładów świadomości, w tym wspomnień i myśli z całego życia. Choć nie wiemy, jaki jest ewolucyjny cel tego zjawiska, skłania ono do stawiania interesujących pytań o naszą świadomość, także w chwili śmierci - dodaje Parnia.

Autorzy pracy przyznają, że żadne badania naukowe nie zdołały do tej pory absolutnie potwierdzić relacji pacjentów na temat wrażeń odczuwanych na krawędzi śmierci. Równocześnie zwracają uwagę, że nie da się też udowodnić, iż te wspomnienia są nieprawdziwe. Dlatego uznają za celowe, by doświadczenia towarzyszące umieraniu poddawać dalszym badaniom. Bez żadnych uprzedzeń.