Wiosenne słońce i budząca się do życia przyroda dla wielu osób oznaczają początek uciążliwych alergicznych dolegliwości. Choć powszechnie winimy m.in. pylące drzewa, okazuje się, że czynnikiem zaostrzającym reakcje organizmu może być też zanieczyszczenie powietrza przez pył PM2,5. Najnowsze badania ekspertów z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie rzucają nowe światło na problem alergicznej gehenny osób uczulonych m.in. na pyłek brzozy.
- Pył PM2,5 potęguje reakcje alergiczne na pyłek m.in. brzozy.
- Warto sprawdzać zarówno jakość powietrza, jak i kalendarz pylenia.
- Pył PM2,5 jest najbardziej szkodliwy spośród wszystkich frakcji smogu.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.
Zespół badawczy pod kierownictwem prof. Ewy Czarnobilskiej doszedł do wniosku, że reakcje alergiczne na brzozę - a także olchę czy leszczynę - stają się znacznie bardziej dokuczliwe, gdy w powietrzu unosi się drobny pył zawieszony PM2,5. Co istotne, nawet niewielka ilość alergenów w połączeniu z wysokim stężeniem tego typu zanieczyszczeń może wywołać nasiloną odpowiedź układu immunologicznego.
Zjawisko to tłumaczy, dlaczego mieszkańcy miejskiej dżungli mogą mieć ostrzejsze objawy alergii, niż osoby przebywające w czystszych regionach. Zanieczyszczenia sprawiają, że alergeny tych roślin znacznie wyraźniej dają o sobie znać, co bezpośrednio przekłada się na gorsze samopoczucie.
Badania realizowane w 2023 oraz 2024 roku objęły grupę 50 Krakowian zmagających się z uczuleniem na pyłek brzozy. Uczestnicy skrupulatnie raportowali swoje objawy - np. alergiczny nieżyt nosa, astmę i zapalenie spojówek - za pomocą aplikacji mobilnej. Zapisywano też zażywanie leków przeciwalergicznych. Wyniki porównano z grupą kontrolną osób zdrowych, bez alergii.
Wnioski pozwoliła wysnuć analiza zebranych danych, zestawiona z parametrami jakości powietrza. Podczas gdy ozon czy większe cząsteczki PM10 nie wykazały korelacji, okazało się, że to właśnie drobniejszy pył PM2,5 wzmagał objawy alergii.
Nawet jeżeli stężenie uczulającego pyłku brzozy nie było wysokie, a stężenie PM2,5 takie było, to pacjenci uczuleni na ten alergen mieli bardzo nasilone objawy alergii, łącznie z objawami astmy sezonowej - zwróciła uwagę prof. Czarnobilska w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Wyniki tych badań trafiły do publikacji w prestiżowym czasopiśmie "Allergy", gdzie powinny się ukazać w tym roku.
Dla osób przechodzących proces odczulania (immunoterapię swoistą) wnioski z tych badań mogą okazać się kluczowe. Często brak oczekiwanej poprawy po roku terapii może wynikać właśnie z obecności pyłu PM2,5 w powietrzu. Gdyby jednak nie podjęto leczenia, organizm w zderzeniu z taką dawką zanieczyszczeń i pyłków mógłby zareagować jeszcze gwałtowniej.
Specjaliści doszli do wniosku, że osoby z alergiami powinny regularnie monitorować nie tylko kalendarz pylenia, ale również aktualne raporty o jakości powietrza. Połączenie tych dwóch źródeł informacji pozwala lepiej planować aktywność na zewnątrz, co jest kluczowe dla zachowania komfortu życia wiosną.
Pył zawieszony PM2,5 - według Światowej Organizacji Zdrowia - jest najbardziej szkodliwy spośród wszystkich frakcji smogu. Wynika to z jego małych rozmiarów - cząstki o średnicy poniżej 2,5 mikrometra są szczególnie niebezpieczne, ponieważ ich rozmiar pozwala im na swobodne przedostawanie się do krwiobiegu. To nie tylko problem dla alergików, ale realne zagrożenie. Pył PM2,5 przyczynia się np. do chorób układu oddechowego, sprzyja nowotworom, np. gardła i krtani. Powstaje m.in. w wyniku spalania paliw stałych i procesów produkcji przemysłowej.
Zespół lekarzy pod kierownictwem prof. Ewy Czarnobilskiej jako pierwszy w Polsce zbadał reakcję krwi na smog i udowodnił, że istnieje alergia na smog. Wyniki ogłosił w 2021 r.