Wraz z nadejściem wiosny wiele osób doświadcza wyraźnego przypływu energii, motywacji do działania i poprawy nastroju. Czy to tylko kwestia pogody? Psychologia i neuronauka wyjaśniają, dlaczego zmiana pór roku tak silnie oddziałuje na nasze emocje i jak możemy wykorzystać ten czas, żeby wprowadzić trwałe, pozytywne zmiany w życiu. Gościem "Wykładu otwartego" w internetowym Radiu RMF24 była psycholożka Marta Młyńska, autorka książki "Wypalona".
- Wiosna to naturalny "reset" psychiczny - więcej światła = lepszy nastrój i większa motywacja do działania.
- Zmiana czasu i sezonowa adaptacja mogą chwilowo zaburzyć sen i samopoczucie, więc nie dziw się, jeśli potrzebujesz czasu na przestawienie się.
- Nie każdy od razu czuje wiosenny przypływ energii - presja bycia od razu superaktywnym może tylko pogorszyć sytuację.
- Kluczem do sukcesu są mikrokroki i regularna aktywność na świeżym powietrzu, które pomagają utrzymać motywację i poprawić nastrój.
Z wydłużającym się dniem i coraz większą ilością światła słonecznego wiele osób zauważa poprawę samopoczucia, koncentracji i większą gotowość do podejmowania działań. Nie jest to tylko subiektywne wrażenie - nauka potwierdza, że zmiany sezonowe realnie wpływają na nasz organizm i psychikę.
Jak podkreślają psycholog Marta Młyńska, "wiosna działa jak swoisty, psychologiczny reset. Taki moment, w którym łatwiej podejmujemy decyzje o zmianach, częściej wyznaczamy sobie cele, no i mamy większą gotowość do działania".
Okres zimowy, z krótkimi dniami i niewielką ilością światła, często prowadzi do obniżonego nastroju, zmęczenia i spadku aktywności. Psychologowie tłumaczą to m.in. ograniczoną produkcją serotoniny i zwiększonym poziomem melatoniny, co przekłada się na senność i apatię.
Wraz z nadejściem wiosny, kiedy dni stają się dłuższe, a słońce gości częściej, organizm zaczyna wydzielać więcej serotoniny - neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za dobry nastrój i motywację.
To jest taki specyficzny koktajl - wzrost energii, poprawa koncentracji, większa skłonność do podejmowania działań - wyjaśnia ekspertka.
Przełom marca i kwietnia to także moment zmiany czasu z zimowego na letni. Choć dla wielu osób jest to symboliczny początek nowego etapu, nie zawsze organizm nadąża za tym tempem. Nasz organizm nie funkcjonuje tak na pyk pstryk, że po prostu my się automatycznie przestawiamy na jakieś tam inne pory - tłumaczy specjalistka.
Zmiana czasu może powodować przejściowe zaburzenia snu, drażliwość, a nawet zwiększoną liczbę wypadków na drodze. Adaptacja do nowego rytmu dobowego trwa zwykle kilka dni, a u niektórych osób nawet kilka tygodni.
Choć wiosna kojarzy się z przypływem sił, nie każdy od razu czuje się pełen energii. Dla części osób to czas rozdrażnienia, spadku formy i tzw. przesilenia wiosennego. Psychologia nie traktuje tego pojęcia jako naukowego, ale potwierdza, że przejście z "zimowego uniwersum" do aktywnej wiosny może być trudne.
Możemy czuć bardzo dużą presję, że powinniśmy już być ultra żywi, energetyczni, pełni witalności, a my dopiero się powoli wybudzamy. Wychodzimy, jak ten niedźwiedź z nory - mówi ekspertka.
Dla osób szczególnie wrażliwych zmiana sezonu wiąże się z dłuższym okresem adaptacji.
Sezonowe obniżenie nastroju (SAD - Seasonal Affective Disorder) dotyka nawet kilkanaście procent populacji. Objawia się m.in. brakiem energii, apatią, trudnościami z odczuwaniem przyjemności (anhedonia). Jak ostrzegają specjaliści, jeśli objawy utrzymują się dłużej niż dwa tygodnie i utrudniają codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować się z lekarzem lub psychologiem.
Nie trzeba naprawdę żyć w bólu, poczuciu cierpienia, beznadziei, w tej nieznośności. Są osoby, które mogą pomóc uporać się z kryzysem - podkreśla psycholożka.
Najprostsze rozwiązania bywają najskuteczniejsze. Wiosną warto postawić na regularny ruch - spacery, jazdę na rowerze, nordic walking czy ćwiczenia na świeżym powietrzu.
Ruch niweluje poziom kortyzolu, pomaga radzić sobie ze stresem, trudnymi emocjami i zabezpiecza przed zaburzeniami lękowymi czy depresją - przypomina ekspertka.
Nie mniej ważne są kontakty społeczne. Spotkania z bliskimi, wspólne aktywności lub choćby rozmowa twarzą w twarz poprawiają samopoczucie i budują odporność psychiczną.
Wiosenny przypływ energii nie zawsze jest trwały. Specjaliści radzą, by nie oczekiwać spektakularnych efektów z dnia na dzień i nie ulegać presji natychmiastowych zmian. Najlepszym sposobem na trwałą poprawę jest budowanie zdrowych nawyków krok po kroku.
Motywacja jest tym, co pozwala zacząć, a nawyk tym, co pozwala nam w tym wytrwać - podkreśla Marta Młyńska w "Wykładzie otwartym" w Radiu RMF24.
Proponuje metodę mikrokroków i stosowanie reguły pięciu sekund - jeśli pojawi się myśl o spacerze czy ćwiczeniach, warto w ciągu pięciu sekund zacząć działać, zanim mózg zacznie szukać wymówek.
Przebywanie na świeżym powietrzu, szczególnie wśród zieleni, działa kojąco na układ nerwowy i sprzyja regeneracji psychicznej. Badania pokazują, że nawet patrzenie na zieleń przez okno może poprawić nastrój i przyspieszyć powrót do zdrowia. Warto zatem korzystać z każdej okazji do spaceru w parku, lesie czy ogrodzie.
Wiosna to nie tylko zmiana pogody, ale również szansa na nowy początek - zarówno dla ciała, jak i psychiki. Niezależnie od tego, czy od razu czujesz przypływ energii, czy potrzebujesz więcej czasu na adaptację, warto zadbać o siebie: ruszać się, pielęgnować kontakty z bliskimi i być dla siebie życzliwym.
Pamiętaj: trwała zmiana to proces, a nie zryw. Jak mówi ekspertka: Idźmy powoli, krok po kroku, w swoim tempie, bez poczucia przeogromnej presji, że już wiosna przyszła, a ja tu jeszcze nie biegałam półmaratonu.