Pamiętam, jak w Zielonej Górze za młodu po prostu odkładałem kasę na filmy, chodziłem do kina - mówi w Hollywood korespondentowi RMF FM Pawłowi Żuchowskiemu L.U.C., czyli Łukasz Rostkowski. Znany polski kompozytor, producent muzyczny uczestniczy w Fabryce Snów w przedoscarowych spotkaniach. I choć nie jest tam z powodu nominacji do Oscara, to podkreśla, że towarzyszą mu wielkie emocje.

REKLAMA
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Zawsze jako miłośnik kina, zawsze po prostu się tym emocjonowałem. Czasami nawet oglądałem do rana. Jestem z tym bardzo związany, a od tych kilku lat, od czasu naszych przygód z "Chłopami", to już jest w ogóle całkowicie moje życie - powiedział RMF FM Łukasz Rostkowski.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Muzyka do filmu "Chłopi" otworzyła Łukaszowi Rostkowskiemu drzwi do Hollywood. Film znalazł się na oscarowej shortliście w kategorii filmu międzynarodowego.

Kilka lat temu miał okazję zasiąść w Teatrze Dolby i oglądać na żywo ceremonię wręczenia Ocarów.

To była absolutna magia. Cała ta przygoda, cała ta szansa, którą dostałem. Do dzisiaj nie mogę w to uwierzyć. Moje serce jest po prostu pełne wdzięczności za to, czego dostąpiłem, bo całe moje życie było miłością do filmu. Ja pamiętam, jak w Zielonej Górze za młodu po prostu odkładałem kasę na filmy, chodziłem do kina Nysa i czasami były trzy osoby i prosiliśmy pana, żeby wyświetlił ten film - powiedział Rostkowski.

I to właściwie jest taka historia, która się zapętliła, bo ja pamiętam, jak byłem na filmie "Kontakt" z Jodie Foster i nagle po dwudziestu paru latach wylądowałem na Oscarach, gdzie zobaczyłem Jodie Foster po tych dwudziestu paru latach na żywo i praktycznie się popłakałem, bo to był taki moment, w którym ja po prostu wróciłem do swoich marzeń, prawdziwych, głębokich marzeń. Zrobiłem wielką pętlę przez dwadzieścia lat hip-hopu, rapowania. Odważyłem się w końcu zapukać do tego świata muzyki filmowej, który był zawsze moją największą pasją, bo największe emocje miałem zawsze, kiedy widziałem dobrze połączoną muzykę z obrazem - powiedział.

Tak że przeżyłem to bardzo. Mieliśmy piękne publikacje, fajne artykuły. Variety wymieniło ten soundtrack jako jeden z piętnastu najlepszych na świecie z szansą na Oscara na shortlistę, więc to było ponad moje najśmielsze marzenia. A sama gala była oczywiście jak ze snów. Zobaczenie tych wszystkich postaci, na których się wychowałem, Ala Pacino na przykład, to po prostu było oczywiście wielkim przeżyciem. Wiadomo, że jedni kochają Hollywood, inni nienawidzą Hollywood. Ja jestem wychowany na tym kinie i dla mnie to było coś wielkiego - podkreślał.

W rozmowie z Pawłem Żuchowskim Łukasz Rostkowski mówi o oscarowych emocjach, festiwalach, Holywood, przewidywaniach oscarowych, muzyce w filmie i wykorzystaniu sztucznej inteligencji.