Kopalnia złota Ndassima – największa i najbogatsza w Republice Środkowoafrykańskiej – stała się fortecą Grupy Wagnera, rosyjskich najemników, którzy zrobią wszystko, by utrzymać kontrolę nad tym złotym eldorado. Jak donosi agencja Corbeau News, Rosjanie umieścili setki min przeciwpiechotnych w lasach otaczających kopalnię.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Grupa Wagnera od 2020 roku sprawuje pełną kontrolę nad kopalnią złota Ndassima, położoną w samym sercu kraju. Ndassima to nie tylko kopalnia - to kompleks sześciu zakładów wydobywczych i rafinerii, które generują roczne przychody sięgające niemal 300 milionów dolarów.
Według ekspertów z waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), zasoby złota w tym regionie mogą być warte ponad miliard dolarów. Tak ogromne bogactwo przyciągnęło uwagę rosyjskich najemników, którzy za pośrednictwem firmy Midas Resources - objętej amerykańskimi sankcjami - uczynili z Ndassimy swoje najważniejsze afrykańskie przedsiębiorstwo.
Od momentu przejęcia kontroli nad kopalnią, wagnerowcy przekształcili ją w prawdziwą twierdzę. Cały kompleks otoczono ciężkim, żelaznym ogrodzeniem, a w otaczających lasach rozmieszczono setki min przeciwpiechotnych. Pułapki mają nie tylko odstraszać potencjalnych intruzów, ale także uniemożliwić ucieczkę pracownikom, którzy każdego dnia przekraczają bramy kopalni.
Dostęp do Ndassimy mają wyłącznie osoby zrekrutowane i dokładnie sprawdzone przez Rosjan. Praca w kopalni trwa od wczesnego rana do wieczora - od godziny 7 do 19. Za cały dzień górnicy otrzymują zaledwie 2 tysiące franków CFA, co w przeliczeniu daje nieco ponad 3,5 dolara.
Grupa Wagnera nie ogranicza się jedynie do nadzoru nad wydobyciem. Najemnicy sprawują pełną kontrolę nad każdym aspektem funkcjonowania kopalni - od zarządzania pracownikami, przez ochronę terenów przyległych, aż po gospodarkę odpadami. Te ostatnie, choć oficjalnie traktowane jako bezużyteczne hałdy ziemi, często kryją w sobie resztki cennego kruszcu. Górnicy, próbujący odzyskać choćby odrobinę złota z odpadów, ryzykują życiem.
Według relacji byłych więźniów, schwytani na przesiewaniu ziemi są natychmiast rozstrzeliwani. Ci, którym uda się przeżyć, trafiają do metalowych kontenerów, które pełnią funkcję więzień. Po kilku dniach więźniowie przewożeni są na posterunek żandarmerii w oddalonym o 60 kilometrów Bambari. Tam, by odzyskać wolność, muszą zapłacić grzywnę w wysokości co najmniej 100 tysięcy franków CFA, czyli około 180 dolarów.