Chiny składają oficjalny protest po incydencie w Tokio. Chińskie MSZ poinformowało o "siłowym wtargnięciu" mężczyzny do ambasady w stolicy Japonii.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych złożyło oficjalny protest do władz Japonii po wtorkowym incydencie w ambasadzie Chin w Tokio.
Według informacji przekazanych przez rzecznika MSZ ChRL, Lin Jiana, mężczyzna podający się za oficera Japońskich Sił Samoobrony przeskoczył mur i siłą dostał się na teren placówki dyplomatycznej.
Jak relacjonuje rzecznik, intruz miał przyznać się do tego, że jego działania były nielegalne, a podczas zdarzenia groził nawet śmiercią chińskiemu personelowi dyplomatycznemu, twierdząc, że działa "w imieniu Boga".
Chińskie władze stanowczo domagają się od Tokio pełnego wyjaśnienia sprawy i przeprowadzenia dogłębnego śledztwa.
Japoński nadawca NHK przekazał, że na miejscu zdarzenia, do którego doszło we wtorek rano czasu lokalnego, znaleziono nóż, ale żaden z pracowników ambasady nie ucierpiał. Departament policji metropolitalnej zatrzymał mężczyznę i jest on obecnie przesłuchiwany. Ministerstwo obrony podało, że "na razie nie ma szczegółowych informacji i trwa weryfikacja faktów".
Zdaniem Lina incydent dowodzi, że w Japonii szerzy się "nowy militaryzm" i ujawnia "głęboko zakorzeniony, zgubny wpływ błędnej polityki rządu japońskiego w najważniejszych kwestiach dotyczących stosunków chińsko-japońskich, takich jak historia i kwestia Tajwanu".
Relacje na linii Pekin-Tokio pozostają napięte od listopada, gdy premierka Sanae Takaichi powiązała ewentualny konflikt o Tajwan z użyciem japońskich wojsk. W odpowiedzi Chiny wprowadziły restrykcje handlowe, ograniczyły połączenia lotnicze do Japonii i wydały ostrzeżenia dla podróżnych.