Wszyscy uczestnicy trwających w kraju protestów zostaną uznani za "wrogów Boga", co grozi karą śmierci – zapowiada irański prokurator generalny Mohammad Mowahedi-Azad. Oświadczenie to padło na antenie państwowej telewizji i zostało przytoczone przez agencję Associated Press.
- Irańskie władze zapowiedziały, że uczestnicy protestów zostaną uznani za "wrogów Boga", co grozi karą śmierci, a służby bezpieczeństwa postawiono w stan podwyższonej gotowości.
- Armia i Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ostrzegły, że będą bronić dorobku rewolucji i interesów kraju, nie tolerując przekroczenia "czerwonych linii".
- Protesty, które trwają od dwóch tygodni i pochłonęły co najmniej 65 ofiar, przerodziły się z buntu przeciw kryzysowi gospodarczemu w otwarty sprzeciw wobec reżimu, a władze nasilają represje i aresztowania.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Władze Iranu od kilku dni nasilają represje wobec protestujących. Najwyższy przywódca duchowo-polityczny kraju, ajatollah Ali Chamenei, postawił Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej w stan podwyższonej gotowości - wyższej niż podczas ubiegłorocznej wojny z Izraelem, informuje brytyjski "Telegraph".
W sobotę zarówno irańska armia, jak i Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ostrzegły, że będą bronić osiągnięć rewolucji islamskiej z 1979 roku oraz interesów kraju. Podkreślono, że bezpieczeństwo i zachowanie dorobku rewolucji to "czerwone linie", których przekroczenie nie będzie tolerowane. Wojsko zapowiedziało "ochronę interesów narodowych, strategicznej infrastruktury oraz mienia publicznego".
Te stanowiska pojawiły się krótko po apelu Rezy Pahlawiego, syna ostatniego szacha Iranu, który z emigracji wezwał protestujących do przejmowania kluczowych punktów w miastach oraz do ogólnokrajowego strajku w sektorach transportu i energetyki.
Antyrządowe protesty w Iranie trwają od dwóch tygodni. Ich początkową przyczyną był kryzys gospodarczy, jednak z czasem przerodziły się w otwarty sprzeciw wobec teokratycznego reżimu. Według dostępnych informacji zginęło co najmniej 65 osób, jednak dokładna liczba ofiar pozostaje nieznana z powodu ograniczeń w dostępie do internetu.
W sobotę półoficjalna agencja Tasnim poinformowała o aresztowaniu stu uzbrojonych osób w powiecie Baharestan w prowincji Teheran. Według władz zatrzymani mieli "zakłócać porządek publiczny" oraz "używać broni palnej i białej przeciwko ludności oraz siłom bezpieczeństwa".
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen napisała w sobotę na platformie X, że Europa w pełni popiera irańskie demonstracje. Wezwała władze Iranu do natychmiastowego uwolnienia wszystkich uwięzionych manifestantów, a także przywrócenia w kraju pełnego dostępu do internetu i poszanowania przez irańskie władze praw podstawowych.
"Iran patrzy w stronę WOLNOŚCI, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe do pomocy!!!" - napisał z kolei w swoich mediach społecznościowych prezydent USA Donald Trump.