Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wszczął śledztwo w sprawie możliwych zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych przez władze Białorusi. Chodzi o rzekome przestępstwa, które doprowadziły do deportacji przeciwników politycznych reżimu w Mińsku.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Choć Białoruś nie ratyfikowała Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK), to sprawa została wniesiona przez Litwę, która współpracuje z MTK - zauważa Reuters.
Prokuratorzy MTK w Hadze ustalili bowiem, że przynajmniej część domniemanych przestępstw białoruskich władz miała miejsce na terytorium Litwy, co daje MTK podstawę do prowadzenia postępowania.
Według prokuratorów istnieją podstawy, by sądzić, że działania Białorusi były wymierzone w "rzeczywistych lub domniemanych przeciwników" rządu.
"Istnieją również uzasadnione przesłanki, by sądzić, że przestępstwa te były częścią szeroko zakrojonego i systematycznego ataku na ludność cywilną, biorąc pod uwagę ich skalę, liczbę ofiar oraz zorganizowany charakter działań" - podkreślili przedstawiciele MTK.
Liderka białoruskiej opozycji, Swiatłana Cichanouska, z zadowoleniem przyjęła decyzję Międzynarodowego Trybunału Karnego.
"Setki tysięcy Białorusinów cierpiało i nadal cierpi z powodu działań reżimu. Polityka Łukaszenki stwarza także zagrożenie dla sąsiadów Białorusi" - napisała w oświadczeniu.
"Ta decyzja przywraca nadzieję. Że sprawiedliwość zwycięży, że winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności, a ofiary wreszcie poznają prawdę i doczekają się sprawiedliwości" - dodała, cytowana przez Reutersa.