Zgodnie z prognozami specjalistów już za niespełna miesiąc globalna populacja powinna osiągnąć pułap 8 miliardów. Choć powszechne są niepokoje związane z przeludnieniem, Organizacja Narodów Zjednoczonych zaapelowała do krajów, by nie popadały w panikę, ale w zamian skupiły się na pomocy kobietom, dzieciom i osobom najbardziej narażonym na zmiany demograficzne.

REKLAMA

Już za niedługo, bo 15 listopada, na świecie powinno być 8 miliardów osób. Jak wskazuje jednak Natalia Kanem, dyrektor wykonawcza Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych (UNFPA), sama liczba nie powinna być powodem do niepokojów.

Zdaję sobie sprawę, że to wydarzenie może nie być celebrowane przez wszystkich. Niektórzy wyrażają obawy, że nasz świat jest przeludniony. Chcę wyraźnie powiedzieć, że sama liczba istnień ludzkich nie jest powodem do strachu - powiedziała Kanem.

Kanem powiedziała, że skupianie się wyłącznie na liczbach może doprowadzić do kontroli populacji, co, jak pokazała historia, "jest nieskuteczne, a nawet niebezpieczne".

Nie możemy powtórzyć rażących naruszeń praw człowieka, które okradają kobiety z możliwości decydowania, czy lub kiedy zajść w ciążę. Tym właśnie jest panika populacyjna, która odciąga nas od tego, na czym powinniśmy się skoncentrować - zaznaczyła dyrektor wykonawcza UNFPA.

Tempo wzrostu spadło

W wyniku spadku liczby urodzeń tempo wzrostu światowej populacji, które pod koniec lat 60. XX wieku osiągnęło rekordowy poziom nieco ponad 2 proc. rocznie, spadło obecnie poniżej 1 proc.

Świat w tej kwestii jest jednak mocno zróżnicowany. Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że około 60 proc. ludzi żyje w krajach, w których poziom dzietności jest mniejszy niż uznany poziom zastępowalności (zastępowanie populacji z pokolenia na pokolenie) i wynosi średnio 2,1 urodzeń na każdą kobietę. Jeśli trend się utrzyma, z czasem ludzi powinno być coraz mniej.

Z drugiej strony przewiduje się, że do 2050 roku osiem krajów świata, w tym Nigeria, Etiopia i Filipiny, będzie odpowiadać za połowę całego wzrostu populacji. Już od przyszłego roku Indie powinny wyprzedzić Chiny i stać się najludniejszym państwem świata.