Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował, że Iran odstąpił od planowanej egzekucji ośmiu kobiet, które miały być stracone za udział w protestach. Władze w Teheranie stanowczo zaprzeczają, jakoby planowały egzekucje, a organizacje broniące praw człowieka podkreślają, że część kobiet już wcześniej została uwolniona.

REKLAMA

  • Bądź na bieżąco. Informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

"Bardzo dobre wiadomości! Właśnie zostałem poinformowany, że osiem uczestniczek protestów, które miały być poddane egzekucji dzisiaj w nocy w Iranie, nie zostanie zabitych" - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.

Jak zapowiedział, cztery kobiety zostaną wypuszczone na wolność natychmiast, a kolejne cztery mają być skazane na miesiąc więzienia.

"Bardzo doceniam, że Iran i jego liderzy uszanowali moją prośbę jako prezydenta USA i odstąpili od zaplanowanej egzekucji. Dziękuję za uwagę" - dodał.

Trump apelował do Irańczyków

Dzień wcześniej, we wtorek Trump również w serwisie Truth Social zamieścił wpis, w którym zaapelował do Iranu o uwolnienie kobiet, które miały zostać powieszone.

"Do irańskich przywódców, którzy wkrótce będą prowadzić negocjacje z moimi przedstawicielami: byłbym bardzo wdzięczny za uwolnienie tych kobiet. Jestem pewien, że uszanują ten fakt, jeśli to zrobicie. Proszę, nie krzywdźcie ich! To byłby wspaniały początek naszych negocjacji!!!" - napisał Trump jeszcze przed ogłoszeniem przedłużenia zawieszenia broni.

Niejasności wokół sprawy

Irańskie władze zaprzeczały, jakoby były gotowe do przeprowadzenia egzekucji jakichkolwiek kobiet - podaje CNN. Przedstawiciele sądownictwa przekazali, że niektóre kobiety zostały już zwolnione i żadnej z nich nie grozi kara śmierci.

Serwis CNN napisał, że Trump już wcześniej powoływał się na rzekome wyroki śmierci wydane w Iranie, które później zostały zakwestionowane lub niepotwierdzone.

Organizacja Iran Human Rights z siedzibą w Oslo poinformowała, że dwie z ośmiu kobiet, do których odniósł się Trump, zostały zwolnione pod koniec marca za kaucją - napisała agencja AP. Według obrońców praw człowieka co najmniej dwóm kobietom, które są za kratami, postawiono zarzuty, za które grozi kara śmierci.