Ponad 150 osób utknęło na statku wycieczkowym MV Hondius u wybrzeży Wysp Zielonego Przylądka po potwierdzeniu przypadków hantawirusa. Trzy osoby zmarły, jedna przebywa na oddziale intensywnej terapii, a władze nie pozwalają pasażerom zejść na ląd.

REKLAMA

  • Na luksusowym statku wycieczkowym MV Hondius potwierdzono ognisko hantawirusa - trzy osoby zmarły, a pasażerowie są izolowani na pokładzie.
  • Władze nie pozwalają na zejście pasażerów na ląd; trwają działania służb medycznych i epidemiologicznych w celu ustalenia źródła zakażenia.
  • Rozważane są opcje ewakuacji medycznej i skierowania statku do innego portu, ale decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała, że dotychczas potwierdzono dwa przypadki hantawirusa. O zakażenie tym wirusem podejrzanych jest też kolejnych pięciu pasażerów luksusowego statku wycieczkowego MV Hondius. Jednostka, pływająca pod holenderską banderą, w ramach prewencji została zatrzymana u wybrzeży Wysp Zielonego Przylądka.

Na pokładzie znajduje się około 150 osób, głównie obywateli Wielkiej Brytanii, USA i Hiszpanii.

Trzy ofiary śmiertelne, pasażerowie w izolacji

Według WHO, wśród siedmiu potwierdzonych lub podejrzanych przypadków są trzy ofiary śmiertelne: holenderskie małżeństwo oraz obywatel Niemiec. Jeden z pasażerów z Wielkiej Brytanii został ewakuowany do szpitala w Johannesburgu, miasta w Republice Południowej Afryki, gdzie przebywa na oddziale intensywnej terapii. Trzy pozostałe osoby mają łagodne objawy.

Pozostałych pasażerów zobowiązano do pozostania w swoich kabinach, ponieważ okres inkubacji wirusa może trwać kilka tygodni - informuje WHO. Nie u wszystkich mogły jeszcze wystąpić objawy.

Hantawirus to choroba przenoszona głównie przez gryzonie, rzadko dochodzi do transmisji między ludźmi. Jednak WHO podkreśla, że "ograniczona transmisja między ludźmi została odnotowana w przypadku niektórych szczepów wirusa". Holenderska para, która jako pierwsza zmarła, podróżowała wcześniej po Ameryce Południowej, w tym po Argentynie, gdzie występuje szczep wirusa Andes.

Trwają badania epidemiologiczne mające ustalić źródło zakażenia. Służby medyczne na Wyspach Zielonego Przylądka pobierają próbki do dalszych badań.

Statek bez portu, niepewna przyszłość pasażerów

Operator statku, firma Oceanwide Expeditions, poinformował, że trwają prace nad ewakuacją dwóch chorych osób oraz osoby towarzyszącej jednemu ze zmarłych pasażerów. Nie ma jeszcze ostatecznego planu zejścia pozostałych podróżujących na ląd. Wiadomo jedynie, że nie nastąpi to na Wyspach Zielonego Przylądka.

Rozważane jest skierowanie statku do Las Palmas lub na Teneryfę, gdzie mogłaby odbyć się dalsza kontrola medyczna pod nadzorem WHO i holenderskich służb zdrowia - informuje Reuters.

Przebieg rejsu i pierwsze przypadki

MV Hondius wyruszył z Ushuaia w południowej Argentynie pod koniec marca, oferując rejs w rejonie Antarktydy i najodleglejszych wysp świata. Pierwszy pasażer, obywatel Holandii, zmarł 11 kwietnia. Jego ciało zostało zniesione ze statku dopiero 24 kwietnia na wyspie Świętej Heleny. Jego żona, która również zachorowała, zmarła w Johannesburgu.

Władze RPA potwierdziły, że brytyjski pacjent hospitalizowany w Johannesburgu jest zakażony hantawirusem. Holenderskie służby potwierdziły obecność wirusa u zmarłej kobiety z Holandii.