Kraje UE oczekują, że KE w nadchodzącym tygodniu przedstawi swoją propozycję 20. pakietu sankcji. "Czas nagli, mamy tylko około 3 tygodni, żeby przyjąć 20. pakiet sankcji wobec Rosji" - powiedział dziennikarce RMF FM unijny dyplomata z kraju "jastrzębi", czyli popierających szybkie i mocne sankcje.

REKLAMA

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Zakaz usług morskich, o który wnioskuje Polska - ma się znaleźć się w propozycji KE dotyczącej 20. pakietu sankcji wobec Rosji. Dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon jako pierwsza informowała, że jest to główny postulat Polski, który ma szanse znaleźć się w 20. pakiecie sankcji.

Chodzi o to, że pakiet ma być przyjęty do 24 lutego, gdy mija 4. rocznica wybuchu wojny. Całkowity zakaz usług morskich uniemożliwiłby świadczenie usług wszystkim statkom transportującym rosyjską ropę naftową, niezależnie od ceny sprzedaży tego surowca. Innymi słowy, transport rosyjskiej ropy przez europejskie statki zostałby całkowicie zabroniony.

To główny postulat nie tylko Polski, ale Szwecji, Finlandii i krajów Bałtyckich, o czym informowała dziennikarka RMF FM. Popierany jest też przez Francję. Najwięcej wątpliwości mogą zgłaszać Cypr, Malta czy Grecja, które mogą się obawiać o swoje firmy morskie.

Rozważane jest także uderzenie w rosyjskie nawozy sztuczne, uderzenie w sektor finansowy czy dodatkowe zakazy eksportu do Rosji towarów podwójnego zastosowania.

Propozycje Polski

Polska wystąpiła z propozycją zaostrzenia unijnych sankcji wobec Rosji, postulując zniesienie obecnego mechanizmu limitu cenowego na rosyjską ropę i wprowadzenie pełnego zakazu świadczenia usług morskich związanych z handlem tym surowcem. Według unijnych dyplomatów taki zakaz uniemożliwiłby europejskim firmom ubezpieczeniowym, portowym czy technicznym obsługę wszystkich statków transportujących rosyjską ropę, niezależnie od ceny sprzedaży czy obecności na liście sankcyjnej.

Polska argumentuje, że całkowity zakaz świadczenia usług morskich byłby skuteczniejszy niż obecny system. Taki zakaz uniemożliwiłby nie tylko transport rosyjskiej ropy przez europejskie statki, ale również korzystanie przez statki spoza UE z usług europejskich firm, takich jak ubezpieczenia, naprawy w portach czy wsparcie techniczne. W efekcie wzrosłyby koszty transportu rosyjskiej ropy, co mogłoby ograniczyć dochody Rosji przeznaczane na działania wojenne.

Warszawa zwraca także uwagę na problem omijania embarga na drewno. Rosja eksportuje drewno do krajów takich jak Kazachstan, Kirgistan, Chiny czy Turcja, skąd po przetworzeniu, na przykład jako sklejka brzozowa, trafia ono do Unii Europejskiej. Polska proponuje wprowadzenie obowiązku certyfikacji pochodzenia drewna, który potwierdzałby miejsce wycinki drzewa, a nie tylko kraj pochodzenia gotowego produktu.

Kolejną propozycją jest rozszerzenie zakazu transakcji z rosyjskimi instytucjami finansowymi w ramach SFPS, czyli rosyjskiego odpowiednika systemu SWIFT. Ma to na celu dalszą izolację rosyjskiego sektora bankowego. Polska przekazała również listę osób i firm, które miałyby zostać objęte zakazem wjazdu do Unii Europejskiej i zamrożeniem aktywów, a także listę statków przewożących rosyjską ropę z naruszeniem limitów cenowych, które miałyby zostać wpisane do rejestru tzw. floty cieni.