Co najmniej 29 Palestyńczyków zginęło w sobotę w izraelskich atakach w Strefie Gazy – poinformowały tamtejsze szpitale, do których przewieziono ciała zabitych. Jak przekazały placówki, 12 ofiar śmiertelnych to członkowie dwóch rodzin.
- Ministerstwo zdrowia w Strefie Gazy informuje, że od zawieszenia broni 10 października w izraelskich atakach zginęło ponad 500 Palestyńczyków.
- Hamas potępił ataki jako naruszenie zawieszenia broni i apeluje do USA o zatrzymanie działań Izraela.
- Izraelska armia tłumaczy działania reakcją na wcześniejsze naruszenia zawieszenia broni przez Palestyńczyków.
- W dzisiejszym ataku życie straciło co najmniej 29 osób.
- Bądź na bieżąco. Więcej najnowszych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Izrael zaatakował dzisiaj miejscowości w różnych miejscach Strefy Gazy, w tym budynek mieszkalny w mieście Gaza i namiot w Chan Junus. Według szpitala Szifa w ataku na Gazę zginęła kobieta, jej troje dzieci oraz krewny. Zaatakowany został także komisariat policji, gdzie zginęło 14 osób, a inne zostały ranne. MSW w Strefie Gazy powiadomiło, że w ataku tym zginęły także osoby postronne.
Dyrektor szpitalu Nasera, Mohamed Abu Selmija, podał zaś, że atak na namiot spowodował pożar, w którym zginęło siedem osób: mężczyzna, troje jego dzieci i troje wnuków.
Ministerstwo zdrowia w Strefie Gazy poinformowało, że od początku zwieszenia broni 10 października w izraelskich atakach na palestyńską półenklawę zginęło ponad 500 Palestyńczyków. Szacunki resortu są uważane za wiarogodne przez agencje ONZ i niezależnych ekspertów. Hamas nazwał sobotnie ataki "kolejnym drastycznym naruszeniem" zawieszenia broni i zaapelował do Stanów Zjednoczonych i innych państw mediujących w konflikcie, by skłoniły Izrael do zaprzestania ataków. Przedstawiciel armii izraelskiej powiedział agencji AP, że Izrael przeprowadził ataki w nocy oraz w sobotę w reakcji na naruszenia zawieszenia broni w piątek.