Donald Trump niebezpiecznie się rozkręca. Prezydent USA powiedział w poniedziałek, że jego zdaniem będzie miał "zaszczyt" przejąć Kubę. Dodał, że to kraj upadły, który nie ma "niczego" oprócz pięknych krajobrazów i wspaniałych ludzi.
- Prezydent USA Donald Trump zapowiedział możliwość "przejęcia" Kuby i nazwał to potencjalnym zaszczytem.
- Trump określił Kubę jako kraj upadły, pozbawiony surowców i środków, ale z pięknym krajobrazem oraz wspaniałymi ludźmi.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Wierzę, że będę miał zaszczyt przejęcia Kuby - oświadczył prezydent Stanów Zjednoczonych w rozmowie z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym. To wielki zaszczyt. (...) Czy to poprzez jej wyzwolenie, czy przejęcie. Myślę, że mogę zrobić z nią, co chcę - dodał.
Trump przekazał, że władze Kuby rozmawiają z USA. To upadły kraj. Nie mają pieniędzy, nie mają ropy, nie mają niczego. Mają ładne tereny. Mają ładny krajobraz, to piękna wyspa. Myślę, że to wspaniali ludzie - wymieniał Trump.
Prezydent USA już wcześniej zapowiadał, że upadek reżimu na Kubie jest tylko kwestią czasu. Pod koniec lutego oświadczył, że USA rozmawiają z władzami w Hawanie i może to się skończyć "przyjaznym przejęciem" wyspy.
Tego dnia kubańskie władze zapowiedziały otwarcie gospodarki kraju na zagraniczne inwestycje, w tym z USA. Jak podał dziennik "New York Times", powołując się na źródła, administracja USA chce sprawdzić, czy ogłoszone zmiany będą miały prawdziwie strukturalny, czy jedynie kosmetyczny wymiar.
Dopóki na wyspie nie będzie DUŻEJ zmiany politycznej, nie będzie żadnych inwestycji z USA - zapowiedział republikański senator pochodzenia kubańskiego Carlos Gimenez.
Amerykańskie władze ostrzegły, że jeśli Kuba nie przeprowadzi odpowiednich zmian, czeka ją taki sam los jak Wenezuelę. 3 stycznia Amerykanie pojmali przywódcę tego kraju Nicolasa Maduro.
Następnie USA wstrzymały dostawy wenezuelskiej ropy naftowej na Kubę i zagroziły nałożeniem ceł na każdy kraj, który sprzedaje Kubie ropę.
Kubański prezydent Miguel Diaz-Canel poinformował w piątek, że wyspa nie otrzymała dostaw ropy od ponad trzech miesięcy, a podstawami systemu energetycznego są aktualnie energia słoneczna, gaz ziemny i elektrownie cieplne. Diaz-Canel potwierdził też wówczas, że Kuba rozpoczęła rozmowy z rządem USA.
W poniedziałek władze Kuby poinformowały o awarii sieci elektroenergetycznej w całym kraju w związku z pogłębiającym się kryzysem energetycznym i gospodarczym. Według agencji Reutera awaria dotknęła około 10 mln osób w państwie liczącym około 11 mln mieszkańców.