​Co najmniej 12 osób zginęło w poniedziałek w okolicy miejscowości Puerto Quijarro w Boliwii, gdy rozpędzony minibus uderzył w drzewo. Pojazd prowadził chłopiec w wieku ok. 13-14 lat - przekazała miejscowa policja. Nastolatek zginął, wśród ofiar są też trzy inne osoby niepełnoletnie. Z doniesień medialnych wynika, że pasażerowie wracali z imprezy urodzinowej.

REKLAMA

  • Tragiczny wypadek w Boliwii: minibus prowadzony przez chłopca w wieku ok. 13-14 lat uderzył w drzewo niedaleko Puerto Quijarro.
  • Drzewo przewróciło się na pojazd, co doprowadziło do śmierci kierującego nim nastolatka i co najmniej 11 innych osób, w tym 3 niepełnoletnich.
  • Pasażerowie byli członkami jednej rodziny, wracającymi z imprezy urodzinowej, większość pod wpływem alkoholu - wynika z doniesień medialnych.
  • W Boliwii rocznie na drogach ginie około 1,4 tys. osób, a 40 tys. doznaje obrażeń w wypadkach.
  • Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Tragiczny wypadek w Boliwii

Do wypadku doszło w pobliżu miasta Puerto Quijarro we wschodniej Boliwii, tuż przy granicy z Brazylią. Ze wstępnych ustaleń służb wynika, że rozpędzony minibus uderzył w drzewo, kiedy kierujący nim nastolatek stracił panowanie nad pojazdem. Drzewo następnie przewróciło się i przygniotło pojazd.

Kierujący minibusem chłopiec miał ok. 13-14 lat - przekazał policjant nadzorujący śledztwo w tej sprawie, cytowany przez boliwijski dziennik "El Dia". Chłopiec zginął w wyniku wypadku. Incydent ten pochłonął życie łącznie co najmniej 12 osób - wynika ze wstępnych ustaleń służb. Wśród nich są 4 osoby niepełnoletnie.

Media: Pasażerowie byli pijani

Z doniesień medialnych wynika, że minibusem jechali członkowie jednej rodziny. Mieli oni wracać z imprezy urodzinowej. Większość pasażerów była pod wpływem alkoholu - powiedział cytowany przez "El Dia" mundurowy.

W Boliwii każdego roku na drogach ginie około 1,4 tys. osób, a 40 tys. odnosi obrażenia w wypadkach - przypomniała agencja EFE, przywołując oficjalne statystyki.