Szwajcaria już w czerwcu stanie przed jednym z najważniejszych wyborów ostatnich dekad. Obywatele zdecydują, czy ograniczyć możliwość osiedlania się cudzoziemców w swoim kraju. To efekt inicjatywy "Nie dla dziesięciu milionów w Szwajcarii", która zobowiązuje rząd do wprowadzenia działań utrudniających obcokrajowcom uzyskiwanie prawa do stałego pobytu.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Pomysłodawcą referendum jest prawicowa Szwajcarska Partia Ludowa (SVP), znana z twardego stanowiska wobec migracji. Inicjatywę poparło 100 tysięcy obywateli, co pozwoliło na uruchomienie procedury głosowania. Stawką jest nie tylko przyszłość polityki migracyjnej, ale także relacje Szwajcarii z Unią Europejską.
Jeśli Szwajcarzy powiedzą "tak", rząd będzie zobowiązany do wprowadzenia mechanizmów utrudniających uzyskanie prawa stałego pobytu przez cudzoziemców, gdy liczba ludności przekroczy 9,5 miliona. W praktyce oznacza to możliwość rewizji kluczowej umowy z UE, gwarantującej swobodny przepływ osób między Szwajcarią a resztą kontynentu.
Zwolennicy inicjatywy przekonują, że napływ cudzoziemców prowadzi do przeciążenia infrastruktury, wzrostu cen nieruchomości i stopniowej utraty lokalnej tożsamości. Ich zdaniem Szwajcaria, kraj o unikalnej kulturze i tradycjach, nie może pozwolić sobie na dalszy, niekontrolowany wzrost populacji.
Przeciwnicy ostrzegają jednak, że ograniczenia uderzą w gospodarkę, która od lat korzysta z pracy zagranicznych specjalistów i pracowników sezonowych. Szwajcaria, znana z wysokiego poziomu życia i innowacyjności, już dziś boryka się z niedoborem siły roboczej w wielu sektorach.
Dodatkowo, zerwanie lub ograniczenie współpracy z Unią Europejską może oznaczać poważne konsekwencje dla eksportu i pozycji kraju na arenie międzynarodowej.
Wprowadzenie limitów pogrążyłoby Szwajcarię w chaosie i izolacji - mówi centrowy polityk Juerg Grossen. Podobne stanowisko prezentuje rządowa Rada Federalna, która ostrzega przed "daleko idącymi konsekwencjami", w tym koniecznością wycofania się z kilku kluczowych umów międzynarodowych.
Przez dziesięciolecia Szwajcaria przyciągała kolejne fale imigrantów - zarówno z Europy, jak i z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej. Według najnowszych danych rządowych 40 proc. mieszkańców powyżej 15. roku życia ma korzenie migracyjne, głównie europejskie.
O tym, jak bardzo podzielona jest Szwajcaria, świadczą wyniki grudniowego sondażu przeprowadzonego przez pracownię Leewas. Około 48 proc. respondentów popiera ograniczenie populacji do 10 milionów, podczas gdy 41 proc. jest temu pomysłowi zdecydowanie przeciwna.