Optujemy za tym, aby łączna pula funduszu odbudowy była zbliżona do 750 mld euro - mówił w Brukseli premier Mateusz Morawiecki. Aby porozumienie na szczycie UE było możliwe do przyjęcia dla Polski, nie może być uznaniowości po stronie instytucji UE ws. praworządności - dodał. Premier Luksemburga Xavier Bettel oświadczył, wchodząc do budynku Rady Europejskiej, że przywódcy UE mogą w ramach dążenia do kompromisu obciąć środki unijne, ale nie mogą "ciąć wartości".

REKLAMA

Dzisiejsze negocjacje rozpoczną czwarty dzień szczytu unijnego w Brukseli poświęconego negocjacjom budżetu na lata 2021-2027 oraz kształtu funduszu odbudowy.

Przed rozpoczęciem poniedziałkowych negocjacji w gronie "27" Morawiecki stwierdził w rozmowie z polskimi mediami, że rozpoczyna się decydująca faza "tego maratonu negocjacyjnego". "Wkrótce będziemy mogli ostatecznie ocenić różne zależności, propozycje schematu negocjacyjnego, który co chwilę ulega różnym modyfikacjom, ponieważ są to negocjacje bardzo, bardzo wielostronne" - mówił.

Wskazał, że między wyjściową propozycją dotacji w funduszu odbudowy a obecną, "wymuszoną przez grupę najbardziej skąpych, egoistycznie nastawionych państw, patrzących bardzo wąsko przez swój własny pryzmat", jest duża różnica. Wskazał, że teraz wstępnie na stole pojawiła się kwota 390 mld euro w dotacjach.

Zwrócił uwagę, że zarówno część kredytowa z funduszu odbudowy, jak i część grantowa jest długiem zaciąganym przez całą UE. "390 mld, wcześniej 500 mld euro - to jest duża różnica" - przyznał premier.

"W końcu dlatego znaleźliśmy się dzisiaj przy tym stole negocjacyjnym, że UE po epidemii koronawirusa wpadła w tarapaty i porównując do innych dużych obszarów na świecie, widać wyraźnie, że są to bardzo poważne problemy" - ocenił Morawiecki.

Szef rządu podkreślał, że potrzebny jest impuls inwestycyjny, bo według danych Komisji Europejskiej nastąpi tąpnięcie w wydatkach prywatnych na inwestycje. W to miejsce - jak podkreślił - powinien wejść jak największy zastrzyk inwestycji publicznych.

"Tymczasem ten zastrzyk jest trochę mniejszy, niż planowaliśmy jeszcze parę tygodni temu na skutek bardzo ostrej, egoistycznej akcji ‘grupy skąpców’ (Holandia, Austria, Dania, Szwecja, Finlandia - przyp. red.). W takim kontekście Polska jest w miejscu, które umożliwia nam - razem z Grupą Wyszehradzką - próbę przybliżenia stanowisk między północą a południem" - zaznaczył.

Premier wskazał, że aby porozumienie na unijnym szczycie było możliwe do zaakceptowania dla Polski, "musimy uzyskać to, na co wskazujemy od samego początku, czyli brak jakiejkolwiek uznaniowości po stronie ciał unijnych, instytucji unijnych w zakresie tematu przede wszystkim praworządności".

Cele klimatyczne wymagają dyskusji

Dodał, że cały czas negocjowana jest też kwestia związana z uzależnieniem płatności od celów klimatycznych. W tym kontekście zwrócił uwagę na konkluzje Rady Europejskiej z grudnia 2019 r. "Tam ten cel neutralności klimatycznej do roku 2050 był uzgodniony na poziomie całej UE. Dzisiaj nie możemy więc zgodzić się na to, żeby uzależnienie płatności dla każdego konkretnego kraju, który nie przyjął na siebie takich celów - a Polska nie przyjęła celów na siebie do 2050 r. - miało odzwierciedlenie w konkluzjach Rady Europejskiej" - powiedział.

Premier pytany przez dziennikarzy, ile obecnie z blisko 64 mld euro pożyczek i grantów, jakie pierwotnie miało przypaść Polsce w ramach funduszu odbudowy, odparł, że być może "tyle samo, tylko w innym podziale".

"My optujemy za tym, żeby łączna pula była podobna, czyli 750 mld euro" - powiedział. Dodał, że przy sumie 750 mld euro w funduszu odbudowy kwota dla Polski może być podobna do szacowanej wcześniej lub "1-2 mld wyższa albo niższa". "W tych ramach chciałbym się poruszać" - mówił.

"Razem z innymi państwami UE stosujemy zasadę, że nic nie jest uzgodnione, dopóki wszystko nie jest uzgodnione" - zaznaczył Morawiecki.

Premier Luksemburga grozi wetem

Wydaje się, że nie ma szans na wykreślenie zapisu o uwarunkowaniu wydatkowania pieniędzy od praworządności. Coraz więcej krajów mówi "nie". Premier Luksemburga Xavier Bettel. praktycznie zagroził wetem.

"Cięcia w budżecie, to już jest coś problematycznego i trudnego do zaakceptowania. Żeby znaleźć kompromis trzeba było może powiedzieć ‘tak’, ale żeby akceptować cięcia w wartościach, mieć Europę z obciętymi wartościami, obciętymi prawami i praworządności - tu mojej strony będzie ‘nie’" - podkreślił Bettel.

Mechanizm uzależnienia wypłaty funduszy UE od praworządności mocno krytykował w sobotę premier Węgier Viktor Orban. Pojawia się jednak coraz więcej głosów, że Viktora Obrana będzie można zadowolić kilkoma miliardami na politykę spójności. Może się więc okazać, że polski premier nie będzie miał wyjścia i uwarunkowanie budżetu - może w łagodniejszej wersji niż dotychczas przedstawiana - ale będzie musiał zaakcentować.

Zawieszone obrady i rekordowo długi szczyt

W poniedziałek nad ranem szef Rady Europejskiej Charles Michel przedstawił unijnym przywódcom nową propozycję dotyczącą funduszu odbudowy i zawiesił posiedzenie. Do wznowienia obrad, przesuniętego na godz. 18, szef RE ma przygotować nową wersję liczącego ponad 60 stron dokumentu negocjacyjnego, który opisuje szczegółowo, jakie mają być kwoty i zasady wydawania pieniędzy z funduszu odbudowy i wieloletniego budżetu UE. Podstawą do kompromisu ma być 390 mld euro w grantach w funduszu odbudowy i zmniejszone rabaty dla głównych płatników.

W niedzielę "oszczędni" - Austria, Holandia, Szwecja i Dania, do których dołączyła Finlandia - odrzucili kompromis, który zakładał, że w funduszu na odbudowę będzie o 100 mld euro w grantach mniej, niż chciała KE. Kraje te domagały się obcięcia grantów do 350 mld euro, ale Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i inni optowali przy liczbie wskazanej przez Michela, czyli 400 mld euro.

Szef Rady Europejskiej Charles Michel poinformował w poniedziałek wieczorem, że ma gotowy nowy tekst propozycji zapisów na szczyt i jest przekonany, że osiągnięcie porozumienia przez przywódców jest możliwe.

"Mam zamiar wysłać moją nową propozycję do wszystkich liderów. To owoc kolektywnej pracy wszystkich liderów i ich zespołów. Wiem, że ostatnie kroki są zawsze najtrudniejsze, ale jestem przekonany, że nawet jeśli jest to trudne, nawet jeśli będzie wymagało dalszej pracy, to porozumienie jest możliwe" - powiedział w Brukseli Michel.