Władze Pekinu zdecydowały o wprowadzeniu całkowitego zakazu sprzedaży nowych dronów osobom prywatnym - poinformował dziennik "Beijing Ribao". Nowe przepisy, które wejdą w życie 1 maja, mają na celu ochronę informacji wrażliwych oraz zwiększenie bezpieczeństwa wokół obiektów administracyjnych i wojskowych.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jak podkreśliła Xiong Jinghua, wiceszefowa komisji prawnej Stałego Komitetu Miejskiego Kongresu Ludowego, "jako stolica, Pekin stoi przed większymi wyzwaniami w dziedzinie bezpieczeństwa na małych wysokościach, dlatego wzmocnienie zarządzania bezzałogowymi statkami powietrznymi staje się naglące"

Nowe regulacje obejmują nie tylko zakaz sprzedaży, ale także produkcji, montażu, wynajmu oraz wwożenia do miasta dronów i 17 kluczowych komponentów. Do końca kwietnia wszyscy użytkownicy muszą zarejestrować posiadane urządzenia - pod jednym adresem można zgłosić maksymalnie trzy drony.

Cały obszar Pekinu został uznany za ściśle kontrolowaną przestrzeń powietrzną. Za nieautoryzowane loty grozi konfiskata sprzętu oraz grzywny: do 5 tys. juanów (ok. 730 dolarów) dla osób prywatnych i 10 tys. juanów (ok. 1,5 tys. dolarów) dla firm. Wyjątki przewidziano m.in. dla rolnictwa, nauki i służb ratowniczych. Ministerstwo bezpieczeństwa państwowego ostrzegło, że w najpoważniejszych przypadkach naruszenia przepisów grozi nawet kara więzienia lub śmierci.

Pierwsze restrykcje zaczęto wprowadzać już na początku roku, kiedy w wielu miejscach Pekinu pojawiły się tablice zakazujące lotów dronami, także poza strefami wojskowymi i rządowymi.

Specyficzna gałąź gospodarki będzie miała trudniej?

Decyzja władz uderza w rozwijającą się "gospodarkę niskich wysokości", która komercjalizuje wykorzystanie przestrzeni powietrznej poniżej 1000 metrów - zauważa portal Nikkei Asia. Nowe prawo kontrastuje z promowaną przez Chiny wizją masowego wykorzystania dronów do transportu przesyłek i jedzenia.

Gdyby pełne regulacje objęły węzły gospodarcze, takie jak Szanghaj i Kanton, gospodarka niskich wysokości otrzymałaby poważny cios - ocenił konsekwencje profesor Tomoyuki Furutani z Uniwersytetu Keio.

Sytuacja pokazuje także polityczny paradoks: Pekin powołuje się na bezpieczeństwo narodowe, podczas gdy sam krytykuje inne kraje za ograniczenia wobec chińskich technologii w imię własnego bezpieczeństwa.