Lindsey Graham, wpływowy senator i bliski sojusznik Donalda Trumpa, nie przebierał w słowach, komentując postawę europejskich sojuszników wobec konfliktu USA z Iranem. W wywiadzie dla Fox News Graham nie tylko skrytykował Europę za brak wsparcia, ale też zasugerował, że Stany Zjednoczone powinny poważnie rozważyć ograniczenie swojej wojskowej obecności na Starym Kontynencie.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Po pierwsze, po co ci sojusznik, który nie rozumie, że religijny nazistowski reżim z bronią jądrową jest zagrożeniem. Słyszałem: to nie nasza wojna, to nas nie dotyczy. To znaczy, że nie rozumieją, jak wygląda świat. Nie rozumieją zagrożenia ze strony Iranu - grzmiał Graham, wyrażając swoje rozczarowanie brakiem wsparcia ze strony państw europejskich.
Senator nie zatrzymał się na słowach krytyki. Zapowiedział, że zamierza zwrócić się do prezydenta Trumpa z prośbą o ponowną ocenę rozmieszczenia amerykańskich wojsk na kontynencie europejskim. Przeniósłbym nasze bazy z Hiszpanii, bo jest niewiarygodnym krajem. Pomyślałbym o ograniczeniu liczby naszych żołnierzy w Europie. Pomyślałbym o przemieszczeniu tych żołnierzy do krajów, które są bardziej przychylne wobec Stanów Zjednoczonych - wyliczał Graham.
Wypowiedzi senatora nie były jedynie emocjonalną reakcją na bieżące wydarzenia. Graham, znany z bliskich relacji z prezydentem Trumpem, już wcześniej sugerował konieczność rewizji amerykańskiej strategii wojskowej w Europie. Nigdy nie myślałem, że powiem coś takiego. Ale mówię to dlatego, że byli poddani próbie. Kiedy potrzebowaliśmy ich najbardziej i kiedy świat potrzebował ich najbardziej, (...) odpuścili sobie - przyznał senator.
Graham nie szczędził gorzkich słów pod adresem europejskich polityków, którzy - jak sam podkreślił - nie tylko odmówili wsparcia, ale również wypowiedzieli słowa, które na długo pozostaną w jego pamięci. Nie tylko sobie odpuścili. Powiedzieli rzeczy, które będą stanowić dla mnie obrazę do końca życia. Że to nie jest nasz problem, że to problem Trumpa. A Iran uzbrojony w broń nuklearną to problem świata i ludzkości - mówił Graham, podkreślając, że zagrożenie ze strony Iranu dotyczy całego globu, a nie tylko Stanów Zjednoczonych.
Senator, który według amerykańskich mediów odegrał kluczową rolę w decyzji Trumpa o eskalacji konfliktu z Iranem, nie pozostawił wątpliwości co do swoich oczekiwań wobec Europy. Kiedy odmawiacie nam możliwości prowadzenia działań z baz, które mamy w waszym kraju, by stawiać czoła największemu problemowi, zagrożeniu na planecie, uzbrojonemu w broń jądrową ajatollahowi, to musimy dokonać ponownej oceny tego, gdzie te bazy są i musimy przemieścić nasze siły. Część z nich zabrałbym z Europy do kraju i sprawiłbym, by (Europejczycy) musieli robić więcej - zapowiedział Graham.
W jego ocenie, Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo międzynarodowe, w tym za odblokowanie cieśniny Ormuz - kluczowego szlaku transportu ropy naftowej. Senator nie krył przekonania, że po obecnym kryzysie NATO i relacje transatlantyckie już nigdy nie będą takie same. Po tym, co nam zrobili... Sprawili, że było nam trudniej. Narazili naszych ludzi na ryzyko. Sprawili, że nasi piloci musieli latać dłużej. (...) Nigdy już nie będę tak samo patrzeć na Europę - podsumował Graham.