Arabia Saudyjska rewiduje swoje ambitne plany dotyczące budowy futurystycznego miasta Neom. Flagowy projekt księcia Mohammeda bin Salmana, który miał odmienić wizerunek kraju i uniezależnić gospodarkę od ropy, zostanie znacząco okrojony - donosi "Financial Times". Powodem są rosnące koszty, opóźnienia i coraz większe niezadowolenie władz.
- Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Neom, a zwłaszcza jego najbardziej spektakularna część - The Line, miała być miastem przyszłości. Projekt zakładał budowę 170-kilometrowego pasa wieżowców na środku pustyni, bez samochodów, dróg i emisji dwutlenku węgla. Miasto miało pomieścić 9 milionów mieszkańców i działać w 100 proc. na energii odnawialnej. Jednak rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza, niż zakładano.
Według doniesień, do listopada 2025 roku na projekt wydano już około 50 miliardów dolarów, a całość miała pochłonąć nawet 500 miliardów. Władze w Rijadzie przyznały, że "za dużo wydaliśmy" i muszą "przewartościować priorytety". Prace nad The Line zostały wstrzymane pod koniec zeszłego roku, a przyszłość projektu stanęła pod znakiem zapytania.
Książę Mohammed bin Salman, znany z ambitnych wizji, coraz bardziej niecierpliwi się z powodu opóźnień i kosztów. Jak podaje "The Times", Neom może teraz skupić się na rozwoju jako centrum danych i technologii sztucznej inteligencji, zamiast realizować pierwotną, spektakularną wizję miasta przyszłości.
Nie wiadomo jeszcze, czy The Line pozostanie częścią projektu w okrojonej formie, czy zostanie całkowicie porzucone. Pewne jest natomiast, że Arabia Saudyjska musi zmierzyć się z konsekwencjami dekad ogromnych wydatków i spadających cen ropy, które wymuszają bardziej ostrożne podejście do inwestycji.
Jak dotąd jedyną ukończoną częścią Neom jest luksusowy kurort Sindalah nad Morzem Czerwonym. Jego otwarcie odbyło się z trzyletnim opóźnieniem i kosztowało trzykrotnie więcej, niż planowano. Impreza inaugurująca, na której wystąpili m.in. Will Smith i Alicia Keys, nie zrobiła jednak wrażenia na księciu Mohammedzie, który w efekcie zwolnił szefa projektu, Nadhmiego al-Nasra.