Producent białka owadziego, który uruchomił fabrykę za ponad 200 mln zł, rozmawia o dostawach z kilkoma wielkimi hodowcami ryb i producentami karmy dla zwierząt. Rozważa wejście na duży parkiet – pisze w piątek "Puls Biznesu".

REKLAMA

Wprawdzie nie sprawdziły się na razie prognozy, że droga i nieekologiczna produkcja mięsa zachęci ludzi do jedzenia owadów, ale białko owadzie wykorzystują chętnie producenci karm dla psów i kotów oraz hodowcy ryb.

"Z raportu Rabobanku wynika, że do 2030 roku rynek owadziego białka może urosnąć do 500 tysięcy ton, z czego 150 tysięcy ton będzie przypadać na produkcję karmy. Spory kawałek tego tortu może przypaść polskiej firmie HiProMine. Właśnie uruchomiła [...] fabrykę, w której rocznie będzie wytwarzać 50 tysięcy ton produktów na bazie owadów, w tym 25 tysięcy ton białka i tłuszczu" - donosi dziennik. Podaje, że firma "zainwestowała 225 mln zł, z czego 32,37 mln euro pożyczyła od BGK". "Ruszyły pierwsze linie produkcyjne. Jesteśmy w trakcie intensywnego testowania warunków hodowlanych, które są specyficzne przy produkcji owadów (gatunek Hermetia illucens, po angielsku Black Soldier Fly)" - powiedział gazecie Michał Pokorski, prezes HiProMine.

Fabryka ma prawie 20 tys. m kw. i uruchomienie wszystkich instalacji potrwa kilka tygodni. "Maksymalne moce chcemy osiągnąć pod koniec roku" - powiedział Pokorski. Wyjaśnił, że z konkurencją ścigają się nie tylko o wyższe wolumeny i większe kontrakty, lecz prowadzą także wyścig technologiczny. "Cały świat hoduje owady w skrzynkach. My na zautomatyzowanych liniach" - zaznaczył prezes. Jako karmę dla owadów spółka stosuje produkty uboczne przemysłu rolno-spożywczego, w tym wytłoki owocowe, pozostałości z produkcji skrobi ziemniaczanej, soków czy piwa. Zakład w Robakowie już dostarcza owadzie białko producentom karmy dla psów i kotów oraz firmom z branży akwakultury, a także sprzedaje ekologiczny nawóz dostępny w sieciowych sklepach ogrodniczych pod nazwą HiProSoil.

Jak pisze "Puls Biznesu", teraz firma stara się o kontrakty z globalnymi klientami. Ma siedmioosobowy multidyscyplinarny zespół sprzedażowy, w którym trzy osoby mają stopień doktora w zakresie żywienia zwierząt, a jego szef ma doświadczenie z dużych międzynarodowych zespołów. W tym roku firma stara się o kontrakty z globalnymi klientami i planuje budowę nowych 3-5 fabryk, jednak potrzebuje na to finansowania. Dlatego, jak wskazuje dziennik, notowana na New Connect spółka planuje przejście na GPW.