Czeska policja poinformowała we wtorek o zatrzymaniu trzech osób podejrzanych w związku z pożarem w zakładach zbrojeniowych w Pardubicach. Ujęte osoby to Czech, obywatel USA oraz cudzoziemiec, który znajdował się na terytorium Słowacji. Do podłożenia ognia przyznała się propalestyńska grupa aktywistów, nie można jednak wykluczyć, że stały za tym służby specjalne Rosji.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Trzem zatrzymanym postawiono zarzuty ataku terrorystycznego i udziału w grupie terrorystycznej. Wcześniej media informowały o poszukiwaniu siedmiu osób podejrzanych o udział w podłożeniu ognia w piątek w zakładach zbrojeniowych firmy LPP Holding w Pardubicach.
Na skutek podpalenia spłonęła hala magazynowa i budynek administracyjny. Spółka szacuje, że szkody wyniosą setki milionów koron. W Pardubicach prowadzone były prace nad systemami łączności dla kolei oraz urządzeniami optoelektronicznymi.
Jeszcze w piątek do podłożenia ognia przyznała się nieznana wcześniej propalestyńska grupa aktywistów The Earthquake Faction, która za cel stawia sobie ataki na infrastrukturę związaną z izraelskim przemysłem zbrojeniowym w Europie (w Pardubicach ma siedzibę fima LPP Holding, współpracująca z izraelską firmą Elbit Systems w zakresie produkcji dronów).
Analitycy nie wykluczają jednak tzw. operacji pod fałszywą flagą, za którą mogły stać np. służby specjalne Rosji.
We wtorek grupa opublikowała nowe oświadczenie. Grozi w nim, że ujawni dokumenty LPP Holding skradzione podczas włamania do jej siedziby, chyba że do 20 kwietnia firma poinformuje o zerwaniu kontaktów z jedną z izraelskich firm zbrojeniowych i potępi okupację Palestyny.