Potężna burza śnieżna sparaliżowała wschodnią część Stanów Zjednoczonych. Intensywne opady śniegu, marznący deszcz i lodowaty wiatr dotknęły ponad 150 milionów Amerykanów. Spowodowały poważne utrudnienia w komunikacji i masowe przerwy w dostawie prądu.

REKLAMA

  • Potężna burza śnieżna sparaliżowała wschodnią część USA, dotykając ponad 150 milionów Amerykanów.
  • Intensywne opady śniegu, marznący deszcz i lodowaty wiatr spowodowały masowe przerwy w dostawie prądu i poważne utrudnienia w komunikacji.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Burze śnieżne i arktyczne mrozy

W niedzielę potężna zimowa burza przetoczyła się przez Dolinę Ohio, Środkowe Południe aż po Nową Anglię. Towarzyszyły jej intensywne opady śniegu, deszczu ze śniegiem i marznącego deszczu, a także silny, arktyczny chłód, który objął większość wschodniej części USA. Ostrzeżenia przed burzą zimową objęły aż 118 milionów osób.

Według prognoz Narodowej Służby Meteorologicznej mieszkańcy musieli przygotować się na długotrwałe utrudnienia w podróżach. Aż 157 milionów Amerykanów zostało ostrzeżonych przed ekstremalnym mrozem, sięgającym nawet minus 30 stopni Celsjusza.

Śnieg, lód i chaos na lotniskach

Największe opady śniegu - sięgające nawet 30 centymetrów - odnotowano w Kolorado, Illinois, Indianie, Missouri, New Jersey, Nowym Jorku i Pensylwanii. Gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul zmobilizowała Gwardię Narodową do pomocy w Nowym Jorku, na Long Island i w Dolinie Hudson.

Stan Nowy Jork i region Tristate, do którego zaliczają się też New Jersey i Connecticut, zmagają się z jedną z największych śnieżyc od lat. W nowojorskim Central Parku spadło ponad 22 cm śniegu, a na lotniskach LaGuardia i Newark niemal 25 cm.

Gubernator stanu Nowy Jork Kathy Hochul poinformowała, że był to najdłuższy okres ekstremalnych mrozów i najwyższych sum opadów od wielu lat. Miejscami śnieg padał z intensywnością kilku centymetrów na godzinę przy silnym wietrze.

Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani apelował do mieszkańców o pozostanie w domach i ograniczenie podróży. Władze miejskie uruchomiły ogrzewane centra pomocy i patrolują ulice w poszukiwaniu osób bezdomnych, a nowojorskie szkoły publiczne przeszły na naukę zdalną.

Burza sparaliżowała ruch lotniczy. Linie lotnicze odwołały ponad 11 tysięcy lotów w całych Stanach Zjednoczonych. Lotnisko Ronald Reagan National w Wirginii zostało zamknięte, a na lotniskach obsługujących Nowy Jork, Filadelfię i Charlotte odwołano co najmniej 80 proc. niedzielnych lotów.

Milion odbiorców bez prądu, ogłoszono stany wyjątkowe

W południowych stanach marznący deszcz utworzył warstwę lodu o grubości do 2,5 cm, łamiąc gałęzie drzew i linie przesyłowe. W szczytowym momencie bez prądu pozostawało ponad milion domów i firm w ośmiu stanach - od Teksasu po Karolinę Północną. Najbardziej ucierpiało Tennessee, gdzie odnotowano największą liczbę przerw w dostawie energii.

W sumie ponad 800 tysięcy odbiorców pozostawało bez prądu jeszcze wieczorem w niedzielę.

W wielu stanach ogłoszono stany wyjątkowe. Prezydent Donald Trump zatwierdził federalne ogłoszenie stanu klęski żywiołowej dla dwunastu stanów, głównie na południu. Siedemnaście stanów oraz Dystrykt Kolumbii ogłosiły własne stany wyjątkowe. Departament Energii wydał nadzwyczajne zezwolenia na uruchomienie rezerwowych źródeł energii, by ograniczyć przerwy w dostawach prądu.