Służby w Nottingham otrzymały zgłoszenie o mężczyźnie w wieku około 40 lat, który trzymał nóż przy gardle i groził, że odbierze sobie życie. Tylko dzięki zimnej krwi i umiejętnościom językowym policjantki z Polski udało się zapobiec tragedii. Okazało się bowiem, że 40-latek to Polak.

REKLAMA

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Do zdarzenia doszło 9 lutego w Nottingam w Wielkiej Brytanii. Policja powiadomiła jednak o zdarzeniu dopiero wczoraj w mediach społecznościowych.

Mężczyzna trzymał nóż przy gardle i groził, że odbierze sobie życie. Wśród wezwanych na miejsce funkcjonariuszy znalazła się Marta Bugajska, która szybko zauważyła, że mężczyzna mówi po polsku. Kobieta bez wahania podjęła rozmowę w jego ojczystym języku.

Dzięki temu policjantka nawiązała z nim pierwszy i jedyny kontakt, który pozwolił na zbudowanie zaufania i stopniowe uspokojenie desperata.

Przez blisko dwie godziny trwała walka o życie mężczyzny. Jak relacjonuje sierżant Rishi Thobhani, sytuacja była bardzo dynamiczna i niebezpieczna - mężczyzna był roztrzęsiony, momentami agresywny, a nawet próbował jeszcze mocniej przyciskać nóż do gardła.

Polka, korzystając z doświadczenia i szkoleń negocjacyjnych, potrafiła dostosować ton i energię rozmowy do sytuacji, nie tracąc przy tym zimnej krwi.

Nie mam wątpliwości, że Bugajska uratowała życie tego człowieka - podkreślił sierżant Thobhani. Jej umiejętności językowe i profesjonalizm sprawiły, że była jedynym łącznikiem między mężczyzną a służbami ratunkowymi - dodał.

Policjantka nie tylko prowadziła rozmowę, ale również aktywnie słuchała, zbierając informacje o stanie psychicznym mężczyzny i powodach jego desperacji. Nawet po przybyciu negocjatorów pozostała na miejscu jako tłumaczka, wspierając działania ratunkowe do samego końca.

Ostatecznie, po dwóch godzinach napięcia, mężczyzna odłożył nóż i został przewieziony do Queen’s Medical Centre na dalszą ocenę stanu zdrowia.