Komisja Europejska przeprowadzi w piątek poufne rozmowy z Polską na temat 20. pakietu sankcji wobec Rosji. Konsultacje z krajami Unii Europejskiej rozpoczną negocjacje, które mają zakończyć się przyjęciem pakietu do 24 lutego, gdy mija 4. rocznica wybuchu wojny na Ukrainie. Wiemy, jakie konkretnie sankcje proponuje Polska, by osłabić rosyjską machinę wojenną.
- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Z ustaleń dziennikarki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon wynika, że głównym postulatem jest zakaz usług morskich wobec statków przewożących rosyjską ropę.
Polska postuluje zniesienie obecnego niezbyt skutecznego mechanizmu limitu cenowego na rosyjską ropę i zastąpienie go pełnym zakazem świadczenia usług morskich związanych z handlem tym rosyjskim surowcem - przekazał dziennikarce RMF FM unijny dyplomata.
Całkowity zakaz usług morskich uniemożliwiłby świadczenie usług wszystkim statkom transportującym rosyjską ropę naftową, niezależnie od ceny sprzedaży lub tego, czy statek znajduje się na liście objętej sankcjami. Innymi słowy, transport rosyjskiej ropy przez europejskie statki zostałby całkowicie zabroniony.
Jak dowiedziała się dziennikarka RMF FM, Polska chce także obowiązku certyfikacji pochodzenia drewna. Chodzi o to, że Rosja omija embargo i masowo eksportuje drewno do krajów takich jak Kazachstan, Kirgistan, Chiny czy Turcja skąd po przetworzeniu jako np. sklejka brzozowa trafia do UE. Certyfikaty miałyby potwierdzać miejsce pochodzenia drzewa, a nie tylko kraj pochodzenia towaru.
Polska proponuje także zakaz transakcji z kolejnymi instytucjami finansowymi w ramach SFPS, czyli rosyjskiego odpowiednika systemu SWIFT. Oznaczałoby to dalsze izolowanie rosyjskiego sektora bankowego.
Warszawa zaproponowała także rozszerzenie czarnej listy osób i firm z zakazem wjazdu do Unii i zablokowanymi aktywami w UE. Przekazała także listę statków, przewożących nielegalnie rosyjską ropę (powyżej limitu cenowego) aby wpisać je do "czarnego rejestru" statków rosyjskiej floty cieni.
Od grudnia 2022 roku w ramach sankcji wobec Rosji nałożono limit cen ropy naftowej w wysokości 60 USD za baryłkę, a w lipcu zeszłego roku UE obniżyła limit do 47,60 USD za baryłkę. Chodzi o ropę, która jest transportowana np. do Indii czy Chin, bo w Unii obowiązuje oczywiście całkowity zakaz. Limit cen oznacza, że operatorom gospodarczym w UE i krajach G7 zabrania się świadczenia usług statkom transportującym rosyjską ropę po cenie sprzedaży przekraczającej limit.
Nadal dozwolone jest jednak świadczenie usług statkom, które spełniają limit cen ropy naftowej, pod warunkiem że nie znajdują się na liście sankcji UE. Jak przekazały dziennikarce RMF FM unijne źródła, "szacuje się, że w październiku 2025 roku około 35 procent wszystkich statków transportujących rosyjską ropę przestrzegało limitu cen ropy naftowej, podczas gdy 65 procent należało do floty cieni naruszającej limit".
Całkowity zakaz usług morskich uniemożliwiłby świadczenie usług (ubezpieczenia, naprawy w portach, wsparcie techniczne) wszystkim statkom transportującym rosyjską ropę naftową niezależnie od ceny sprzedaży lub tego, czy statek znajduje się na liście objętej sankcjami.
Innymi słowy transport rosyjskiej ropy przez europejskie statki zostałby całkowicie zabroniony. A statki spoza UE, które nadal transportują rosyjską ropę, nie mogłyby już korzystać z europejskich usług - wyjaśnia unijny dyplomata.
Spowodowałoby to wzrost kosztów transportu i zmniejszenie zysków, które Rosja przeznacza na działania wojenne i rozbudowę sił zbrojnych. Całkowity zakaz usług byłby również łatwiejszy do wdrożenia, ponieważ nie byłoby już możliwe posługiwanie się sfałszowanymi lub trudnymi do zweryfikowania dokumentami by potwierdzić zgodności z limitem cenowym lub udowadnianie, że statek nie jest na "czarnej liście" sankcyjnej.
Poza Polską o wprowadzenie zakazu usług morskich wobec Rosji apelują także Szwecja i Finlandia - wysłały w tej sprawie 12 stycznia wspólny list do szefowej unijnej dyplomacji Kaji Kallas. Kraje te chcą rozszerzyć ten zakaz na transport wszystkich rosyjskich paliw kopalnych. Stanowisko to popierają także Dania oraz kraje bałtyckie. Propozycja ta może jednak napotkać opór Cypru, Malty i Grecji, które mają największe floty i mogą się obawiać, że zaostrzenie sankcji uderzy w ich przedsiębiorstwa morskie, przewożące rosyjską ropę zgodnie z limitem cenowym. Rosja korzysta z tankowców z tych krajów, by transportować ropę do Chin i Indii.
Jednak fakt, że Cypr objął od 1 stycznia br. półroczną prezydencję w UE może "zneutralizować" jego sprzeciw. Chodzi o to, że kraj sprawujący prezydencję nie może blokować, musi być tzw. "uczciwym pośrednikiem" szukającym kompromisu.