Internetowej sławy, jakiej nie powstydziłby się niejeden influencer, doczekało się stado owiec z Bawarii. Około 50 zwierząt uciekło pasterzowi i narobiło bałaganu w lokalnym supermarkecie. Nagranie poniedziałkowego, owczego "szturmu" obiegło internet, a dziś informuje o nim nawet niemiecka ambasada w Londynie. Sklep uspokaja – pasterz nie poniesie kosztów szkód wyrządzonych przez zwierzęta.
50 runaway sheep ram-paged through a German supermarket in rural Baa-varia, causing shear mania on Monday morning.After breaking away from their 500-strong herd, the brazen sheep spent 20mins milling around in the Penny supermarket before ewe-turning and seeing themselves out. pic.twitter.com/ZkdXvT7Jcb
GermanEmbassyJanuary 7, 2026
- Około 50 owiec z Bawarii uciekło pasterzowi i wtargnęło do lokalnego supermarketu w Burgsinn.
- Zwierzęta uszkodziły kilka butelek i pozostawiły odchody, konieczne było gruntowne sprzątanie sklepu i parkingu.
- Sklep zapewnił, że właściciel zwierząt nie poniesie kosztów szkód wyrządzonych przez owce.
- Nagrania z nietypowej wizyty szybko rozprzestrzeniły się w internecie i zostały zauważone nawet przez niemiecką ambasadę w Londynie.
- Internauci żartowali z sytuacji, a wielu z nich uznało, że owce zachowały się lepiej niż niektórzy klienci.
Do niecodziennej wizyty w supermarkecie doszło w miejscowości Burgsinn. Świadkowie nagrali, jak około 50 zwierząt wbiegło do środka sklepu. Na kolejnych filmikach widać wnętrze sklepu i zdezorientowaną pracowniczkę supermarketu. Widać też, że jeden z klientów, aby uniknąć bliskiego spotkania z owcami, usiadł na taśmociągu przy kasie. Autentyczność nagrań potwierdziła portalowi osthessen-news.de miejscowa policja.
Po trwającej około 20 minut wizycie owce opuściły sklep.
Dieter Michler, właściciel stada, sam do końca nie potrafi wyjaśnić, jak owce znalazły się w sklepie. Mężczyzna prowadził około 500 owiec między terenami przemysłowymi a rzeką. Michler przypuszcza, że 50 z nich zatrzymało się w pewnym momencie, aby zjeść leżące przy drodze żołędzie, a gdy straciły kontakt ze stadem, pobiegły do supermarketu.
Właściciel uważa, że jedna z owiec mogła podążyć za klientem z zakupami, wyczuwając na przykład sól albo karmę dla zwierząt, a reszta - w owczym pędzie - pobiegła za nią.
Podczas swojej zakupowej wycieczki owce uszkodziły kilka butelek i pozostawiły odchody. Sklep trzeba było gruntownie posprzątać, podobnie jak parking. Przedstawiciele supermarketu nie chcą jednak podawać, ile wynoszą szkody wyrządzone przez futrzastych klientów. "Nie zamierzamy wysuwać roszczeń wobec właściciela" - zaznaczono w komunikacie. Jednocześnie podkreślono, że wizyta owiec nie była planowaną akcją reklamową.
Filmiki pokazujące owce w sklepie są szeroko udostępniane w mediach społecznościowych. "Pewnie była promocja na płyn do prania wełny" - stwierdził jeden z internautów pod filmikiem lokalnego portalu na Facebooku. Inni komentujący zwrócili uwagę, że owce i tak zachowały się bardziej kulturalnie niż niejeden dwunożny klient.