Scena polityczna w Bułgarii daleka jest od stabilizacji. W niedzielę dojdzie tam do kolejnych wyborów parlamentarnych, już ósmych w ciągu pięciu lat. Tylko nieliczne gabinety przetrwały całą kadencję. Po upadku reżimu komunistycznego Bułgarzy mieli już 26 rządów.

REKLAMA

  • Przyczyną częstych wyborów w Bułgarii jest niskie zaufanie społeczne do polityków i instytucji publicznych.
  • W poprzednich latach skrajne rozdrobnienie parlamentu utrudniało stworzenie stabilnych rządów.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

O mandaty w 240-osobowym, jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym będą ubiegać się kandydaci z 14 partii i 10 koalicji. Najnowsze sondaże pokazują, że koalicja Postępowa Bułgaria byłego prezydenta Rumena Radewa prowadzi z poparciem na poziomie około 30 proc. Na drugim miejscu plasuje się centroprawicowa partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa z ok. 20 proc., a na trzecim - centrowa formacja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria z wynikiem ok. 10 proc.

Rumen Radew wkracza do akcji

Kolejne wybory prowadziły do powstania bardzo rozdrobnionych parlamentów. Uniemożliwiło to utworzenie stabilnego rządu zdolnego do dokończenia kadencji - ocenił w rozmowie z PAP Sergej Petrow z bułgarskiego Instytutu Nauk Politycznych, dodając, że "powtarzającym się zjawiskiem jest pojawianie się nowych projektów politycznych, które równie szybko zyskują poparcie, co je później tracą".

Nadchodzące wybory nie są wyjątkiem. Tym razem do wyścigu wkracza Rumen Radew, który niedawno zrezygnował z urzędu prezydenta. Jego nowy projekt, choć nosi nazwę Postępowa Bułgaria, jest skierowany przede wszystkim do wyborców protestu, części elektoratu konserwatywnego, a do pewnego stopnia także do wyborców o prorosyjskich sympatiach, mimo że (...) publicznie unika jednoznacznego pozycjonowania geopolitycznego - zauważył ekspert.

Wiele partii, bez szans na samodzielną większość

Mówiąc o głębszych przyczynach obecnej sytuacji politycznej Bułgarii, Petrow zwrócił uwagę na ordynację wyborczą. System proporcjonalny oznacza, że jedna partia potrzebuje w praktyce ponad 50 proc. głosów, aby rządzić samodzielnie, co jest obecnie właściwie niemożliwe. W Bułgarii działa wiele partii, wiele z nich wchodzi do parlamentu, a nawet tworzy koalicje rządowe, by wkrótce stracić na znaczeniu lub zniknąć z życia politycznego - podkreślił.

Analityk zauważył też, że w kraju chronicznie niskie jest zaufanie społeczne do politycznych procedur i instytucji publicznych. Frekwencja bywa niska, chociaż tym razem spodziewany jest niewielki wzrost, który wynika z obecności Radewa w wyborach. Nawet jednopartyjny rząd Bojko Borisowa po wyborach z 2009 roku nie dotrwał do końca kadencji z powodu protestów - przypomniał.

W Bułgarii rządy sprawujące władzę przez pełną kadencję stały się rzadkością. Po transformacji po upadku reżimu komunistycznego tylko trzem gabinetom udało się dokończyć czteroletnią kadencję. W sumie w Bułgarii powstało (od tego czasu - red.) 26 różnych rządów, w tym 12 tymczasowych - podkreślił rozmówca PAP.

Bez wystarczającego poparcia

Jego zdaniem sondaże wskazują, że "koalicja Radewa stanie się wiodącą siłą polityczną, ale bez poparcia wystarczającego do samodzielnego utworzenia rządu".

Innym interesującym zjawiskiem jest to, że po raz pierwszy Bułgarska Partia Socjalistyczna (następczyni Bułgarskiej Partii Komunistycznej - red.) może mieć realne trudności z przekroczeniem progu wyborczego wynoszącego 4 proc. - zauważył Petrow.

W praktyce oznacza to trzy główne scenariusze po wyborach: rząd koalicyjny, kolejne przedterminowe wybory lub rząd mniejszościowy - ocenił.

Rozmówca PAP podkreślił, że obecnie trudno jest przewidzieć kształt ewentualnej koalicji, ponieważ w Bułgarii "dochodziło już do wielu dziwacznych sojuszy między zaciekłymi przeciwnikami".

Biorąc pod uwagę precedensy, jest wysoce nieprawdopodobne, aby jakakolwiek koalicja przetrwała pełną kadencję. Zazwyczaj rozpadają się one z powodu rosnącego niezadowolenia społecznego, które przeradza się w protesty uliczne, lub z powodu poważnych wewnętrznych skandali i sporów między partnerami - ocenił ekspert.

Rekordowy deficyt w Bułgarii

Wśród problemów, przed jakimi stanie ewentualny nowy rząd, będzie pogarszająca się sytuacja finansowa Bułgarii, w tym skumulowany deficyt w pierwszym kwartale bieżącego roku, wynoszący rekordowe 1,5 mld euro.

Nowy rząd, jeśli powstanie, będzie musiał podejmować bardzo niepopularne decyzje gospodarcze. Konieczność ustabilizowania kraju może tymczasowo zjednoczyć potencjalną koalicję, ale ewentualny wybuch gniewu społecznego może stworzyć wewnętrzne tarcia, które zwrócą partnerów (koalicyjnych - red.) przeciwko sobie - przewiduje Petrow.