Peter Magyar, lider opozycyjnej Tiszy w wywiadzie opublikowanym w sobotę w dzienniku "Nepszava" zapewnił, że pod jego rządami to niezależne sądy będą wydawać wyroki. Zapytany o oczekiwania znacznej części jego wyborców dotyczące skazania Viktora Orbana, odpowiedział, że pociągnięcie go do odpowiedzialności nie będzie rolą premiera nowego rządu.
- Peter Magyar, lider opozycyjnej partii Tisza, jasno mówi, że to nie on powinien decydować o ewentualnym skazaniu premiera Orbana, a niezależne sądy i organy śledcze.
- Magyar ma już gotowy plan na rząd, z kandydatami na ważne ministerstwa.
- Chociaż administracja Trumpa wspiera Orbana, Tisza chce utrzymać dobre relacje z USA.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl.
W przeddzień wyborów do węgierskiego parlamentu dziennik "Nepszava" zapytał Petera Magyara o oczekiwania "znacznej części jego wyborców" wobec skazania na karę pozbawienia wolności premiera Orbana.
Pociąganie do odpowiedzialności lidera innej partii nie jest zadaniem Petera Magyara, premiera ani żadnego innego lidera partii - zaznaczył przewodniczący Tiszy.
I podkreślił: Zadaniem rządu jest stworzenie ram dla niezależnego sądownictwa i profesjonalnie funkcjonującego organu śledczego. Jeśli będą one funkcjonować, to one będą decydować, kto popełnił jakie przestępstwo i wydawać wyroki.
Magyar przyznał, że Tisza ma już kandydatów na szefów każdego z ministerstw i zarys struktury rządu. Wyjawił, że jego gabinet składałby się m.in. z resortów zdrowia, edukacji, rozwoju obszarów wiejskich, środowiska czy finansów. Sprawy UE - dodał - najprawdopodobniej przypadałyby bezpośrednio kancelarii premiera.
Przewodniczący Tiszy skomentował też kwestie międzynarodowe, podkreślając, że mimo otwartego wspierania Orbana przez administrację prezydenta Donalda Trumpa, Tisza chciałaby utrzymać "konstruktywne partnerstwo z USA".
Magyar zapewnił też, że nie wyklucza negocjacji w sprawie dostaw surowców energetycznych z przywódcą Rosji Władimirem Putinem.
W razie potrzeby będziemy (z Rosją) negocjować, co nie oznacza, że zostaniemy przyjaciółmi - podkreślił lider opozycji.
Skrytykował jednocześnie rząd Orbana za brak dywersyfikacji dostaw ropy i gazu, podkreślając, że proces ten jest konieczny, chociaż nie zostanie sfinalizowany z dnia na dzień.
W ostatnich tygodniach przed głosowaniem większość niezależnych sondaży wykazywała poparcie dla Tiszy na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu premiera Orbana wahającym się między 35 a 38 proc. Badania opinii wykazały również rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności ugrupowania rządzącego.
Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wykazują z kolei przewagę Fideszu, wynoszącą kilka punktów procentowych.