Holenderska policja znalazła ciało poszukiwanego przez kilka dni 4-letniego belgijskiego chłopca. Mały Dean został uprowadzony przez opiekującego się nim mężczyznę. On też miał doprowadzić do śmierci dziecka. Następnie ciało wywiózł i porzucił w bagażniku samochodu. Okazuje się, że wcześniej mężczyzna był skazany za śmierć innego dziecka - 2-letniego synka swojej ówczesnej dziewczyny.

REKLAMA

Rodzina 4-letniego Deana wszczęła alarm po tym, jak wynajęty do opieki nad dzieckiem mężczyzna nie odprowadził go do dziadków, jak to było wcześniej umówione. Policyjne poszukiwania zaginionego trwały kilka dni.

W tym czasie matka 4-latka wystąpiła w telewizji z apelem o bezpieczne odprowadzenie syna do rodziny.

W rozmowie z belgijską telewizją powiedziała, że do opieki nad dwójką dzieci wynajęła 34-letniego Belga. Mężczyzna przychodził regularnie, by bawić się z jej synkiem i córeczką.

W ostatnim czasie zajmował się maluchami, gdy ona sama przebywała w szpitalu, gdzie leczyła się na depresję. Dean i jego siostrzyczka lubili przebywać w towarzystwie swojego opiekuna, nigdy się na niego nie skarżyli.

"Do widzenia mamusiu, będę za tobą tęsknił" - to miały być ostatnie słowa synka, kiedy mężczyzna odbierał go po wizycie u mamy w szpitalu i miał zabrać do dziadków.

Zamiast tego zawiózł go do swojego domu, zadzwonił do dziadków chłopca i powiedział im, że maluch chce u niego przenocować. Dean został u niego przez kilka dni, w czasie których opiekun kontaktował się z matką przez Messengera. Kiedy przestał odpowiadać na wiadomości, kobieta zawiadomiła policję.

Ta zatrzymała 34-letniego Belga Dave’a De K., który wskazał jej miejsce, gdzie zostawił ciało dziecka.

Było w bagażniku samochodu, porzuconego na parkingu na jednej z wysp archipelagu Zelandia w Holandii, niedaleko granicy z Belgią.

Policja podejrzewa, że Dean zmarł na terenie Belgii, a następnie 34-latek przewiózł jego ciało do Holandii, by je tam zostawić.

Nie podano, jak zginął chłopiec. Wyniki sekcji zwłok mają być znane jutro.

Zatrzymano także dziewczynę Dave’a De K., Holenderkę Rony W., z którą zatrzymany mężczyzna mieszkał.

Jak się okazało, mężczyzna ten w grudniu 2018 roku opuścił więzienie, w który spędził 8 z zasądzonych mu 10 lat za przemoc i doprowadzenie do śmierci innego 2-letniego chłopca - synka swojej ówczesnej dziewczyny.

Jak pisze prasa, dziecko miało umrzeć na skutek "sadystycznych zabaw", organizowanych przez będącego pod wypływem narkotyków Dave’a De K.