"Licząca 11 osób załoga zatrzymanego w piątek na Bałtyku przez szwedzkie służby statku towarowego Caffa w zdecydowanej większości składa się z Rosjan" - powiedział w sobotę Daniel Stenling ze szwedzkiej Straży Przybrzeżnej. Według Stenlinga wzmocniło się podejrzenie, że jednostka posługiwała się fałszywą banderą Gwinei.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
My od dłuższego czasu śledziliśmy ten statek, podejrzewając nieprawidłowości - podkreślił Stenling podczas sobotniej konferencji prasowej w Sztokholmie. Przypomniał, że na Morzu Bałtyckim rośnie problem tzw. rosyjskiej floty cieni.
Statek, na który w piątek u wybrzeży Trelleborga za pomocą śmigłowca weszli funkcjonariusze jednostki specjalnej policji, jest w trakcie kontroli technicznej szwedzkich służb. Według Stenlinga jednostka wykazuje braki zdolności do żeglugi i wobec statku może zostać wydany zakaz żeglugi, o czym zadecyduje Urząd ds. Transportu. Równolegle własne śledztwo prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.
I dag har Kustbevakningen med hjlp av nationella insatsstyrkan och i samverkan med berrda myndigheter bordat ett misstnkt falskflaggat lastfartyg p svenskt vatten. Fartyget finns p Ukrainas sanktionslista, garstrukturen r oklar och det finns misstanke om att frskringar... pic.twitter.com/LrOYNFpQoj
CarlOskarMarch 6, 2026
Stenling przypomniał, że Caffa znajduje się na ukraińskiej liście sankcyjnej w związku z udziałem w kradzieży zboża z Ukrainy.
Johan Andersson z Narodowego Departamentu Operacyjnego (NOA) policji przebieg operacji nazwanej "Czarna kawa" określił jako "spokojny". W sobotę w siedzibie policji zaprezentowano mediom zdjęcia z zajęcia statku. Statek Caffa miał latem ubiegłego roku zmienić banderę z rosyjskiej na gwinejską. Według portalu Marinetraffic 96-metrowa jednostka płynęła z portu w Casablance w Maroku do Petersburga. W przeszłości wielokrotnie cumowała w rosyjskich portach.