"Amerykanie przygotowywali się do tej operacji od miesięcy. Najpierw sparaliżowali obronę przeciwlotniczą, potem przeprowadzili błyskawiczny rajd i pojmali Nicolasa Maduro" - mówił na antenie internetowego Radia RMF24 Jarosław Wolski. Analityk podkreślił, że pojmanie prezydenta Wenezueli bez strat własnych to ewenement na skalę światową.

REKLAMA

W sobotę tuż przed godz. 2:00 czasu lokalnego (przed godz. 7:00 czasu polskiego) w Caracas, stolicy Wenezueli, słychać było eksplozje. Na nagraniach zamieszczonych w mediach społecznościowych widać przelatujące nisko nad miastem wojskowe śmigłowce.

Po kilku godzinach Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę, a prezydent kraju Nicolas Maduro wraz z żoną Cilią Flores zostali pojmani i wywiezieni z kraju. Operację - jak podała stacja CBS News - przeprowadzili żołnierze elitarnej jednostki sił specjalnych amerykańskiej armii, Delta Force.

Prokurator generalna USA Pamela Bondi przekazała, że wenezuelski przywódca i jego małżonka zostali oskarżeni w Ameryce o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem; zaznaczyła, że będą sądzeni w Nowym Jorku.

Operację poprzedziła zdrada?

Zdaniem Jarosława Wolskiego, który był gościem internetowego Radia RMF24, amerykańską operację specjalną, której skutkiem było pojmanie Nicolasa Maduro i jego żony, poprzedziła zdrada na najwyższych szczeblach władzy w Wenezueli.

Jak każdy dyktator, miał paranoję na punkcie własnego bezpieczeństwa - zauważył analityk, podkreślając, że wydzielono oddziały wojska, których zadaniem było chronienie wenezuelskiego przywódcy i jego rezydencji.

Natomiast tutaj mamy pojmanie dyktatora obcego państwa z zerowymi stratami własnymi - zaznaczył ekspert w rozmowie na antenie internetowego Radia RMF24. Podkreślił, że wynikało z niemal zerowego oporu po stronie wenezuelskiej.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Analityk wojskowy o pojmaniu Nicolasa Maduro: Oszałamiający sukces sił specjalnych

Co teraz wydarzy się w Wenezueli?

Analityk zwrócił jednak uwagę, że militarny sukces nie musi oznaczać politycznego zwycięstwa i może mieć poważne konsekwencje geopolityczne. Jak mówił, trudno prognozować, co może teraz wydarzyć się w Wenezueli, tym bardziej że pojmany przez Amerykanów wenezuelski przywódca nie miał zbyt dużego poparcia w społeczeństwie.

Kraj, który dosłownie siedzi na ropie naftowej, a w którym ludzie umierają z powodu braku żywności i leków. Jest to taki kacykowy reżim - powiedział Jarosław Wolski, opisując sytuację w kraju i reżim w Caracas.

Sama operacja specjalna, której przeprowadzenie własnie teraz nakazał Donald Trump, to - zdaniem naszego rozmówcy Radia RMF24 - próba odwrócenia uwagi m.in. od sprawy Jeffreya Epsteina.