Mają od 12 do 17 lat, zasłonięte chustami twarze, a w rękach zamiast szkolnych artykułów dzierżą broń – mowa o chłopcach i dziewczynkach ze wsi Ayahualtempa w Meksyku. W środę zaprzysiężono ich do ochotniczej policji, która ma walczyć z kartelami narkotykowymi.

REKLAMA

Ayahualtempa leży w jednym z najbiedniejszych regionów Meksyku, w stanie Guerrero. Największą bolączką mieszkającej tam społeczności jest przestępczość związana z działalnością karteli narkotykowych. Dlatego 28 lat temu mieszkańcy tej i sąsiednich wiosek stworzyli ochotniczą policję, która zajmuje się ochroną ludności i poszukiwaniem zaginionych.

24 stycznia lokalna ochotnicza policja zyskała nowych członków - 20 nastolatków w wieku od 12 do 17 lat. 15 chłopców i pięć dziewczynek. To nie pierwsze dzieci, które wstąpiły do ochotniczej policji, ale każde zaprzysiężenie wywołuje dyskusję w meksykańskim społeczeństwie i mediach społecznościowych.

Ochotnicza policja tłumaczy, że musi działać, bo władze nie radzą sobie z przestępczością. Twierdzi też, że dzieci otrzymują wyłącznie zadania dotyczące patrolowania okolicy.

Nie możemy się uczyć, gdy panuje bezprawie - powiedział w rozmowie z kanałem Milenio jeden z nastolatków-ochotników. Dziennikarzom przekazał, że nauczył się strzelać z karabinu po kilku lekcjach.

Jak podaje "El Pais", w poprzednich latach społeczność lokalna wielokrotnie konfrontowała się z gangami narkotykowymi. Do ostatniej takiej sytuacji doszło 19 stycznia, kiedy przestępcy porwali małżeństwo i dwójkę dzieci. Przez sześć dni władzom i policji nie udało się znaleźć porwanych, więc ochotnicy postanowili działać. Mieszkańcy wioski wzięli na cel kartel Los Ardillos, który walczy o kontrole nad handlem narkotykami w stanie Guerrero.

Nieletni mają wzmocnić ochotniczą policję i strzec liczącej około 700 osób wsi, gdy starsi członkowie organizacji będą szukać zaginionych. Nie pozwolimy na kolejne porwania, ani na to, by kolejni ludzie znikali - podkreślił lokalny urzędnik Antonio Torbio.

Porwanie rodziny to nie jedyny akt przemocy, z jakim w ostatnich dniach mierzą się mieszkańcy stanu Guerrero. Gangi takie jak La Familia Michoacana i Los Tlacos sparaliżowały odwiedzane chętnie przez turystów miasto Taxco. Gangsterzy zabili kierowcę komunikacji miejskiej i dwóch policjantów z biura stanowego prokuratora. Ich ciała zostały znalezione przy drodze 24 stycznia.

Z kolei na początku roku La Familia Michoacana przeprowadziła atak z użyciem dronów, w którym zginęło około 30 osób. Takie informacje przekazały organizacje zajmujące się prawami człowieka.

Problemy ma też Acapulco, które nie tylko walczy ze skutkami huraganu Otis, ale również bardzo wysokim poziomem przestępczości. W mieście komunikacja miejska od tygodni funkcjonuje na pół gwizdka, bo kierowcy boją się, że staną się celem ataków mafiosów.

Z powodu fali przemocy ze stanowiska ustąpił sekretarz stanu ds. bezpieczeństwa Evelio Mendez. To miało stłumić krytykę jaka spadła na gubernator stanu - Evelyn Salgado. Gdy wczoraj media poinformowały o zaprzysiężeniu dzieci-żołnierzy w Ayahualtempa, Salgado zorganizowała konferencję, na której przedstawiła nowego sekretarza ds. bezpieczeństwa.